Inaczej jest z lewicą. Rysunek Mleczki pojawił się w postkomunistycznym piśmie, które może nie jest tak napuszone lewackimi hasłami jak dziennik z Czerskiej, ale również pielęgnuje wszystkie „postępowe” nowinki. W tym poprawność polityczną, której arbitralnie narzucone normy zakazują satyry wymierzonej w mniejszości seksualne, narodowe, rasowe i właśnie niepełnosprawnych.
Normy te nie mają jednak zastosowania, gdy można przywalić prawicy. Wolno więc śmiać się ze wzrostu ludzi ( czarne marsze pod domem Kaczyńskiego), ich wyglądu ( politycy PiS) i niepełnosprawności ( rysunek Mleczki, pogarda dla nienarodzonych dzieci z wadami genetycznymi) tak długo jak satyra dotyczy oponentów ideologicznych. Czy to jest przykład skrajnej obłudy i hipokryzji, czy może to jest przykład skrajnej obłudy i hipokryzji?
Ja nie mam żadnych złudzeń, co do dwulicowości lewicy. Dlatego jestem w prawicowych mediach choć w fundamentalnych sprawach nie zgadzam się z jej polskim mainstreamem pewnie w co najmniej 50%.
Nie ma tolerancji dla braku tolerancji- krzyczał jeden z czołowych lewicowych myślicieli. Czym jest brak tolerancji? To już ustalają samozwańczy wykładowcy jej norm.Kapłani krwiożerczej i wiecznie nienasyconej Hydry, którzy decydują „kto jest dziś, a kto nie jest Żydem”. Ja jestem libertarianinem i uważam, że to to obyczaj, a nie prawo powinien decydować z kogo wolno się śmiać, a z kogo nie. Dlatego nie mam nic przeciwko ostrzej satyrze z Żydow, katolików, gejów czy feministek. A lewica? Jej przedstawiciele chcą chronić siebie totalitarnymi metodami, i jednocześnie je łamać w walce z wrogiem.
Dlatego nie jestem zaskoczony rysunkiem Mleczki w czołowym lewicowym piśmie. Choć chce mi się rzygać jak patrzę na tą hipokryzję i zakłamanie.
Drukujesz tylko jedną stronę artykułu. Aby wydrukować wszystkie strony, kliknij w przycisk "Drukuj" znajdujący się na początku artykułu.
Inaczej jest z lewicą. Rysunek Mleczki pojawił się w postkomunistycznym piśmie, które może nie jest tak napuszone lewackimi hasłami jak dziennik z Czerskiej, ale również pielęgnuje wszystkie „postępowe” nowinki. W tym poprawność polityczną, której arbitralnie narzucone normy zakazują satyry wymierzonej w mniejszości seksualne, narodowe, rasowe i właśnie niepełnosprawnych.
Normy te nie mają jednak zastosowania, gdy można przywalić prawicy. Wolno więc śmiać się ze wzrostu ludzi ( czarne marsze pod domem Kaczyńskiego), ich wyglądu ( politycy PiS) i niepełnosprawności ( rysunek Mleczki, pogarda dla nienarodzonych dzieci z wadami genetycznymi) tak długo jak satyra dotyczy oponentów ideologicznych. Czy to jest przykład skrajnej obłudy i hipokryzji, czy może to jest przykład skrajnej obłudy i hipokryzji?
Ja nie mam żadnych złudzeń, co do dwulicowości lewicy. Dlatego jestem w prawicowych mediach choć w fundamentalnych sprawach nie zgadzam się z jej polskim mainstreamem pewnie w co najmniej 50%.
Nie ma tolerancji dla braku tolerancji- krzyczał jeden z czołowych lewicowych myślicieli. Czym jest brak tolerancji? To już ustalają samozwańczy wykładowcy jej norm.Kapłani krwiożerczej i wiecznie nienasyconej Hydry, którzy decydują „kto jest dziś, a kto nie jest Żydem”. Ja jestem libertarianinem i uważam, że to to obyczaj, a nie prawo powinien decydować z kogo wolno się śmiać, a z kogo nie. Dlatego nie mam nic przeciwko ostrzej satyrze z Żydow, katolików, gejów czy feministek. A lewica? Jej przedstawiciele chcą chronić siebie totalitarnymi metodami, i jednocześnie je łamać w walce z wrogiem.
Dlatego nie jestem zaskoczony rysunkiem Mleczki w czołowym lewicowym piśmie. Choć chce mi się rzygać jak patrzę na tą hipokryzję i zakłamanie.
Strona 2 z 2
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kultura/316072-niedobrze-mi-sie-robi-jak-widze-hipokryzje-lewicy-w-kwestii-poprawnosci-politycznej?strona=2