Lech Majewski to reżyser filmowy i teatralny, pisarz, poeta i malarz. W 2012 roku został laureatem Nagrody im. Lecha Kaczyńskiego. Reżyser w ostatni weekend odwiedził Lublin pokazując publiczności swój najnowszy film „Onirica”. Przy okazji mówił o dążeniu za wszelka cenę do skandalu artystycznego, coraz bardziej chorym świecie i sacrum, którego trzeba bronić.

Artyści bardziej się dzisiaj zajmują bulwersowaniem ludzi, zwracaniem na siebie uwagi. Sztuka współczesna polega na zwracaniu uwagi. Trzeba zbulwersować

—mówił w Lublinie Lech Majewski, cytowany przez „Dziennik Wschodni”.

Reżyser uważa, że żyjemy w czasach, w których artyści chcą być zauważeni za wszelką cenę.

Artyści zajmują się krzyczeniem „Jestem”. Chcą być zauważeni. A jak to zrobić? Najlepiej poprzez skandal. I trochę do tego sprowadza się postawa artystyczna. Najłatwiej i najbezpieczniej jest zaatakować symbole chrześcijańskie, bo chrześcijanie mają zdrutowane możliwości reagowania

—podkreślał i zauważył:

Niech ktoś spróbuje zaatakować muzułmanów albo żydów… To gorzej. Ale chrześcijanie na całym świecie się poddają. Dlatego symbole są topione w moczu, cała kultura zmierza do tego by ubłocić, zmasakrować sacrum. A bez sacrum nie ma wielu rzeczy. Nie ma piękna, nie ma Boga. Nie ma tak naprawdę sztuki. Są tylko śmiecie

—mówił rozczarowany.

Lech Majewski stawia diagnozę współczesnej sztuce. Jest to diagnoza wyjątkowo gorzka w swoim przesłaniu.

Sztuka współczesna jest torturą, prowokacją, kopaniem. W Rotterdamie przed miejskim muzeum stoi św. Mikołaj w kształcie fallusa z jajami. Nawet była afera o to, czy dzieci mogą na to patrzeć czy nie mogą. Na wystawie w Amsterdamie, zaraz przy wejściu, była praca - witraż w kształcie krzyża zrobiony z gówien. Tak się zaczynała wystawa sztuki współczesnej. I wszyscy to akceptujemy. Tak jak Polacy komunizm. Świat to akceptuje, celebruje, robi temu zdjęcia, wydaje albumy. Ceny są na to niebotyczne. Świat jest chory

—podkreśla artysta i sam zadaje sobie pytanie „co się stało z pięknem”. Jego poszukiwanie według Majewskiego powinniśmy zacząć od powrotu do starych mistrzów.

Im bardziej brniemy w tą sztukę współczesną tym bardziej doceniamy mistrzów

—zauważa Majewski.

Czytaj też:

Lech Majewski o skutkach rugowania religii ze sztuki: „popłuczyny komunizmu, lewactwo w plastikowym wydaniu”

ann/”Dziennik Wschodni”