Prokurator podglądał ludzi pod prysznicem? "Pomyliłem drzwi"Prokurator podglądał ludzi pod prysznicem? "Pomyliłem drzwi"

Do kuriozalnych scen doszło na warszawskim Mokotowie. Pewien mężczyzna wtargnął do cudzego mieszkania, po czym miał przyglądać się.... jak inny mężczyzna bierze prysznic. Po interwencji policji okazało się, że jest to prokurator Andrzej Golec. Ten przeprosił za incydent. "Pomyliłem drzwi" - tłumaczył się TVN24, który poinformował jako pierwszy o tej sprawie.
To tej kuriozalnej sytuacji doszło w zeszłym tygodniu, w nocy z środy na czwartek. Według ustaleń TVN24, około godz. 1 policjanci patrolujący warszawski Mokotów dostali wezwanie na jedno z osiedli. Zgłaszający oświadczył, że podczas brania prysznica zorientował się, że w mieszkaniu jest ktoś obcy i mu się przygląda.
Zastał go w samym ręczniku. Nie chciał wyjść. Był pod wpływem alkoholu
Właściciel lokalu założył na siebie ręcznik i chciał wyprosić obcego mężczyznę z domu. Ten jednak kilkukrotnie odmawiał. W końcu gospodarz zdążył się ubrać i ruszył za nieproszonym gościem, którego wspólnie z pracownikiem ochrony osiedla zatrzymali. Prawdopodobnie podczas tej interwencji użyty został także gaz pieprzowy.
Gdy na miejscu pojawili się policjanci, mężczyzna wyjaśniał, że szukał mieszkania koleżanki - potem, że mieszkania znajomych. Badanie alkomatem wykazało, że w wydychanym powietrzu ma 0,3 miligrama alkoholu (ok. 0,63 promila). Wtedy oświadczył, że jest czynnym prokuratorem, ale dokumenty zostawił w domu.
Prokurator przeprasza: "Pomyliłem drzwi!"
Dziennikarze TVN24 zapytali o sprawę bezpośrednio prokuratora Andrzeja Golca. Ten wytłumaczył się z całej sytuacji.
To nie było wtargnięcie. Pomyliłem drzwi do mieszkania. Nie wchodziłem siłowo, drzwi wejściowe były uchylone. Lokator bardzo się zdenerwował, zawiadomił ochronę budynku, policję. W pełni go rozumiem i chciałbym bardzo mocno tego pana przeprosić
- tłumaczy prokurator Andrzej Golec.
Jak tłumaczy jednak, nie ma podstaw, aby wszcząć postępowanie dotyczące wtargnięcia do cudzego domu.
Nie ma podstaw do postępowania w sprawie naruszenia miru domowego, bowiem nie wchodziłem do mieszkania tego pana siłowo, nie wtargnąłem, nie zachowywałem się agresywnie. Złożyłem zeznania w postępowaniu. Po prostu pomyliłem drzwi, które były otwarte. Jeszcze raz pragnę przeprosić lokatora tego mieszkania oraz opinię publiczną
- oświadczył.
Będzie zawiadomienie przeciwko prokuratorowi
Policjanci na bieżąco przekazywali wiedzę o szczegółach tego incydentu dyżurnemu prokuratorowi z Prokuratury Rejonowej na Mokotowie. Ten polecił funkcjonariuszom przyjąć zawiadomienie o przestępstwie, a pokrzywdzony zadeklarował, że wkrótce dostarczy nagrania z domowych kamer.
Prokurator Andrzej Golec w przeszłości kierował Prokuraturą Regionalną w Gdańsku, ostatnio zaś pracuje w biurze lustracyjnym Instytutu Pamięci Narodowej. Od 2013 roku zasiadał we władzach stowarzyszenia Ad Vocem. Od 2024 roku był prezesem tego stowarzyszenia. Kilka miesięcy temu złożył rezygnację z funkcji.
Odpowiedź prokuratora
Prokurator Andrzej Golec odniósł się do informacji portalu tvn24.pl. Udostępnił w tej sprawie wpis na portalu X.
W związku z publikacją portalu tvn 24 dotyczącą mojej obecności w mieszkaniu obcej osoby na warszawskim Mokotowie stanowczo zaprzeczam nieprawdziwym informacjom na mój temat. Jest prawdą, że znalazłem się w cudzym mieszkaniu. Popełniłem błąd, za który szczerze przepraszam. Moja obecność w tym lokalu była jednak wyłącznie wynikiem pomyłki – byłem przekonany, że wchodzę do właściwego mieszkania. Po wejściu zobaczyłem nieznaną mi osobę wychodzącą z łazienki, znajdującą się naprzeciwko drzwi wejściowych. Była to dla mnie sytuacja zaskakująca. Dodaję, że mam poważną wadę wzroku, noszę okulary o silnych szkłach. Początkowo nie rozumiałem, co się dzieje. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że znalazłem się w niewłaściwym mieszkaniu. Nie przemieszczałem się po mieszkaniu ani nie obserwowałem jego mieszkańca podczas kąpieli. Nie zgadzam się również z przypisywaniem mojemu zachowaniu znamion przestępstwa naruszenia miru domowego z art. 193 Kodeksu karnego. Nie wtargnąłem do cudzego mieszkania ani nie miałem zamiaru pozostawać w nim wbrew woli mieszkańca. Nie wyrażam zgody na sposób przedstawienia zdarzenia przez tvn24.pl. O nieprawdziwym zarzucie obserwowania mieszkańca dowiedziałem się dopiero z publikacji medialnej, powielonej następnie przez inne media
- napisał.
Uważam takie postępowanie za rażące naruszenie standardów dziennikarskich. Sprzeciwiam się rozpowszechnianiu nieprawdziwych informacji, i planuję podjęcie niezbędnych kroków prawnych w celu ochrony dobrego imienia. Mam świadomość negatywnych konsekwencji tego zdarzenia dla mojego wizerunku. Nie uchylam się od odpowiedzialności za pomyłkę. Nie zgadzam się natomiast na przypisywanie mi zachowań, które nie miały miejsca. Osobom, które mi ufają i mnie wspierają, dziękuję i deklaruję, że nie zrezygnuję z działań na rzecz odbudowy w Polsce państwa prawa. Apeluję do mediów, które podjęły temat o opublikowanie materiału uwzględniającego moje oświadczenie
- czytamy w jego wpisie.
źr. wPolityce.pl za TVN24
Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?
Zachęcamy do:
• dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
• lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
• oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
• mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów
Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.
