Czy Kacprzyk przeoczył zawał? Śledczy badają śmierć pacjentkiCzy Kacprzyk przeoczył zawał? Śledczy badają śmierć pacjentki

3239636a979441fb93458b502107083a.webp
Dawid Kacprzyk / autor: Fratria
FacebookTwitter

Prokuratura Rejonowa Warszawa-Praga Północ prowadzi postępowanie w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci 61-letniej pacjentki Mazowieckiego Szpitala Bródnowskiego. Kobieta zmarła 14 maja 2026 r. po ostrym zawale serca. W dokumentacji medycznej pojawia się nazwisko lekarza Dawida Kacprzyka, który przyjmował pacjentkę na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Rodzina zmarłej zarzuca, że pomoc została udzielona zbyt późno. Sprawę opisał portal Zero.pl.

Według relacji wynikającej z dokumentacji medycznej oraz opinii lekarzy cytowanych w materiale, już pierwsze badania wykonane po przyjęciu pacjentki miały wskazywać na zawał serca. Eksperci zwracają uwagę m.in. na zapis EKG oraz podwyższony poziom troponiny, wskazując, że wymagały one pilnej diagnostyki kardiologicznej.

61-letnia Grażyna źle poczuła się 14 maja rano na przystanku autobusowym w pobliżu Mazowieckiego Szpitala Bródnowskiego. Skarżyła się na duszność, ból i pieczenie w klatce piersiowej. Pomiar ciśnienia wykonany przed przyjazdem pogotowia wskazywał 220/147, a ratownicy stwierdzili wartość 188/123.

Pacjentka została przyjęta na SOR o godz. 10:50. W triażu otrzymała trzeci poziom pilności z pięciu – kolor żółty. O godz. 11:10 wykonano badanie EKG.

Według lekarza kardiologa konsultowanego przez autorów materiału, zapis miał już wtedy wskazywać na zawał ściany przedniej. Jak przekazał ekspert, takie EKG w połączeniu z bólem w klatce piersiowej powinno skutkować skierowaniem pacjentki do pracowni hemodynamiki, gdzie wykonuje się m.in. koronarografię i zabiegi udrażniania naczyń wieńcowych.

O godz. 11:41 dokumentację pacjentki uzupełnił lekarz Dawid Kacprzyk. Wpisano w niej, że pacjentka jest „w stanie ogólnym dobrym”. Lekarz zlecił m.in. podanie paracetamolu, wykonanie tomografii komputerowej klatki piersiowej bez kontrastu, ponowienie EKG oraz monitorowanie pacjentki. Następnie – według dokumentacji – została ona przekazana pod opiekę lekarza sali obserwacyjnej.

Rozmówca portalu Zero.pl będący kardiologiem ocenił, że zlecona tomografia nie miała wartości diagnostycznej w tej sytuacji, a najważniejsze znaczenie miały wyniki badań wskazujące na zawał. Jak stwierdził, z dokumentacji wynika, że zawał nie został wówczas rozpoznany, choć zaznaczył, że dokumentacja zawiera luki.

Jedną z nich ma być brak informacji, kiedy dokładnie zlecono, wykonano i przeanalizowano badanie troponiny. Jest to jeden z podstawowych markerów wykorzystywanych przy podejrzeniu zawału serca.

Według materiału pierwszy wynik troponiny u pani Grażyny wyniósł 94,6 przy normie do 16. Specjalista medycyny ratunkowej cytowany w publikacji ocenił, że brak natychmiastowego skierowania pacjentki do kardiologii przy takim wyniku jest „niewytłumaczalny”.

Po kolejnym badaniu poziom troponiny wzrósł do 2204. W EKG wykonanym po godz. 14 – według opinii konsultowanych ekspertów – widoczne miały być cechy rozległego zawału.

Jednocześnie z dokumentacji ma nie wynikać jednoznacznie, który lekarz odpowiadał za pacjentkę w tym momencie. Karta zleceń SOR, zawierająca informacje o podejmowanych działaniach i osobach odpowiedzialnych za ich wykonanie, miała być w większości niewypełniona.

O godz. 15 SOR zgłosił Oddziałowi Intensywnej Opieki Kardiologicznej zamiar przekazania pacjentki. Placówka miała otrzymać informację, że kobieta jest stabilna i bez cech STEMI. Około godz. 15:30 pacjentka trafiła jednak na oddział nieprzytomna, w stanie skrajnie ciężkim.

Podjęto resuscytację, jednak kobiety nie udało się uratować. W karcie informacyjnej leczenia szpitalnego jako przyczynę zgonu wskazano „ostry zawał serca pełnościenny ściany przedniej”. Według dokumentacji odstęp między wystąpieniem przyczyny a zgonem wynosił około siedmiu godzin.

Sekcja zwłok przeprowadzona 18 maja wykazała zawał serca STEMI oraz pęknięcie serca w obrębie ogniska zawału.

Joanna Łukomska, siostra cioteczna zmarłej, złożyła zawiadomienie do prokuratury. Wskazała w nim nazwisko Dawida Kacprzyka jako jednego z lekarzy, którzy – w jej ocenie – niewłaściwie zajmowali się pacjentką.

Życia Grażynki nic nie wróci, ale chcę wierzyć, że może nasza rodzinna tragedia uratuje życie komuś innemu?

- mówiła w rozmowie z portalem Zero.pl.

Mazowiecki Szpital Bródnowski, odpowiadając na pytania dotyczące konkretnego przypadku medycznego, powołał się na tajemnicę lekarską. Placówka nie odpowiedziała również na pytania dotyczące tego, kto 14 maja 2026 r. między godz. 10 a 17 kierował pracą SOR-u oraz jaką funkcję pełnił wówczas Dawid Kacprzyk.

źr. wPolityce.pl za Zero.pl.

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.