Co mówił kierowca autokaru tuż przed tragedią? Co mówił kierowca autokaru tuż przed tragedią?

FacebookTwitter

Grzegorz Wojtoń, drugi kierowca tragicznie rozbitego autokaru, ujawnił, co mówił kierowca prowadzący pojazd tuż przed wypadkiem. Jak relacjonuje, mężczyzna zapewniał, że czuje się bardzo dobrze i planował zjechać na parking oddalony o zaledwie 2 km.

Prokuratura w Krośnie chce przejąć od węgierskich śledczych postępowanie w sprawie wypadku autokaru na Węgrzech. Kierowca pojazdu usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku drogowego.

Do wypadku doszło w niedzielę około godz. 1 na węgierskiej autostradzie M3, w rejonie miejscowości Mezőkeresztes we wschodniej części kraju. Autokarem podróżowało 59 obywateli Polski wracających z pielgrzymki do Medziugorie w Bośni i Hercegowinie.

W wyniku wypadku zginęło 12 osób. Wszystkie ofiary były dorosłymi mieszkańcami województwa podkarpackiego.

Głos w sprawie zabrał Grzegorz Wojtoń, właściciel biura podróży organizującego wyjazd, a zarazem drugi kierowca autokaru i pilot wycieczki.

Moment wypadku 

W rozmowie z TVN24 wyznał, że w chwili wypadku spał w kabinie.

Kiedy autobus zaczyna się przechylać i uderza, w tej kabinie zaczynają się dziać ze mną rzeczy jak w pralce. Zorientowałem się, że jest tragedia, jest wypadek

– wskazał.

Po zderzeniu Wojtoń samodzielnie opuścił autokar. Zauważył, że część pasażerów również zdołała wydostać się spod siedzeń. Po wyłamaniu wyjścia awaryjnego w dachu pomagał kolejnym osobom wydostać się z pojazdu.

A pozostałe osoby, które były ciężej ranne albo były przygniecione przez siedzenia, to już wyciągaliśmy dołem, bo tył autokaru (...), można powiedzieć, że około pół metra wisiał w powietrzu. Trzy-cztery osoby jeszcze się udało wyciągnąć i wiem, że te osoby przeżyły

– wyjaśnił.

Co wiadomo?

Wojtoń w rozmowie z SE.pl został również zapytany o samopoczucie kierowcy, który prowadził autokar w chwili wypadku.

Mówił, że się czuje bardzo dobrze. Ja pytałem się, jak tam. On mówi: „Nie no, wszystko w porządku. Czuję się bardzo dobrze”. Ja mówię: „No to na spokojnie jedziemy, tak żeby do Barwinka dotrzeć w swoim czasie”, bo czasu pracy naprawdę mieliśmy wystarczającą ilość, także bez problemu byśmy dotarli do Polski. I jeśli by była potrzeba, to wtedy trzeci kierowca, który by nas zmienił, świeży, wypoczęty rano bierze grupę, rozwozi ludzi do poszczególnych miejsc, tam, gdzie wysiadają.

– powiedział.

Jak relacjonował, kierowca prowadził autokar od około trzech i pół godziny i wkrótce miał zjechać na parking.

Jechał chyba koło trzy i pół godziny. Także miał wkrótce zjeżdżać na parking. (...) Tuż po wypadku, kiedy te służby przybyły, mówił: „No, już miałem zjeżdżać. 2 km pokazywało”. Chciał do tego parkingu dociągnąć i miał tego świadomość, że chce do tego miejsca dojechać. Brakło tych 2 km, żeby dojechać

– wskazał.

Wojtoń komentował sprawę również w rozmowie z TVP w likwidacji.

as/źr. wPolityce.pl za X, PAP, Facebook, TVP Info w likwidacji, TVN24, SE.pl

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.