BARBARA STANISŁAWCZYK. Jak Polacy ratowali ŻydówBARBARA STANISŁAWCZYK. Jak Polacy ratowali Żydów. Dom Stępniewskich przed wojną odróżniał się od wszystkich pozostałych

Otoczone eleganckim drewnianym płotem domostwo leżało tuż przy szosie Biała Rawska – Nowe Miasto.
„To był przystojny mężczyzna” – wspomina Henryk. Nie umiałby rozpoznać w nim Żyda. Dla siedemnastoletniego chłopca Żydami byli ci , którzy nosili brody, jarmułki i chałaty. Wacław natomiast nie miał brody, a ubrany był zwyczajnie. I mówił czystą polszczyzną bez akcentu. W dzień siedział w stodole, gdzie Stępniewska zanosiła mu jedzenie, a wieczorami przychodził do domu.
Dom Pelagii i Jana Stępniewskich przed wojną odróżniał się od wszystkich pozostałych we wsi Marchaty. Był kryty blachą, oszalowany, z drewnianymi okiennicami, pomalowany w kolorach zieleni i brązu. Składał się z czterech izb, w których była drewniana podłoga, a pod nią piwnica. Taki dom rzucał się w oczy i świadczył o zamożności gospodarzy. Rzeczywiście, jak na owe czasy, bardzo dobrze powodziło się Stępniewskim. Mieli czternaście hektarów żyznej ziemi i nie tylko ładny dom, ale także murowaną oborę i stodołę. Otoczone eleganckim drewnianym płotem domostwo leżało tuż przy szosie Biała Rawska – Nowe Miasto. A najbliższy sąsiad mieszkał kilkaset metrów dalej.
