W hołdzie Polkom, które nie przetrwały piekła Ravensbrueck. Wzruszająca uroczystość przy symbolicznej mogile na Powązkach

Fot. Bundesarchiv/CC BY-SA 3.0 de/wikipedia.org
Fot. Bundesarchiv/CC BY-SA 3.0 de/wikipedia.org

W piątek - w rocznicę wyzwolenia obozu Ravensbrueck - na warszawskich Powązkach, przy symbolicznej mogile ofiar obozu, złożono kwiaty i zapalono znicze. Uroczystość odbyła się w ramach projektu „O tym nie można zapomnieć” pod patronatem Agaty Dudy.

Uroczystość upamiętniająca męczeńską śmierć Polek - więźniarek KL Ravensbrueck - odbyła się w ramach ogólnopolskiego projektu edukacyjnego „O tym nie można zapomnieć - spotkania z kobietami, które przeszły piekło obozów i łagrów”, pod patronatem małżonki prezydenta Agaty Kornhauser-Dudy.

W piątek rano na Powązkach Wojskowych w Warszawie przedstawiciele szkół biorących udział w projekcie, członkinie koła byłych więźniarek KL Ravensbrueck, przedstawiciele IPN oraz Muzeum Więzienia Pawiak złożyli wieńce i zapalili znicze przed symboliczną mogiłą ofiar obozu.

W Ravensbrueck k. Fuerstenberg w Brandenburgii powstał w 1939 r. największy na terenie Niemiec obóz koncentracyjny dla kobiet. Do końca wojny przeszło przez niego ok. 132 tys. kobiet i 1 tys. dziewcząt z kilkudziesięciu krajów Europy. Około 92 tys. z nich zamordowano lub zmarły w wyniku głodu, chorób lub dokonywanych na nich eksperymentów medycznych. Wśród więzionych w Ravensbrueck kobiet było 30-40 tys. Polek, z których wiele deportowano tam po upadku powstania warszawskiego; 17 tys. Polek zostało zamordowanych lub zmarło. W Ravensbrueck więziono też 20 tys. mężczyzn.

Oddziały Armii Czerwonej wkroczyły do obozu 30 kwietnia 1945 r. Kilka dni wcześniej Niemcy popędzili w tzw. marszach śmierci 20 tys. więźniarek na północny wschód. Gdy czerwonoarmiści weszli na teren Ravensbrueck, zastali w nim ok. 3 tys. wycieńczonych i chorych kobiet oraz kilkuset mężczyzn z pobliskiego podobozu.

Uchwałą Senatu z 2011 r. kwiecień ustanowiono miesiącem pamięci o ofiarach niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Ravensbrueck.

Spośród 40 tys. Polek, które wieziono w Ravensbrueck, obóz przeżyło 8 tys., m.in. Mira Zimińska, Wanda Półtawska czy przewodnicząca Klubu Byłych Więźniów Obozu Koncentracyjnego Ravensbrueck Alicja Gawlikowska, która swoje wspomnienia przedstawiła w książce „Czesałam ciepłe króliki”, rozmowie-rzece z Dariuszem Zaborkiem. Do obozu trafiła jako dziewczyna, tuż po maturze, za zaangażowanie w konspirację. Była w Ravesbrueck cztery lata.

Są ludzie, którzy z wojny i pobytu w obozie wydobywają okropności. Łatwo im to przychodzi. A ja uważałam, że jeżeli jest ciężko - a przecież nie byłam w ekstra warunkach obozowych, tylko w takich, jak większość - to trzeba się bronić, odpychać od siebie złe odczucia psychiczne i fizyczne. W każdej sytuacji znajdować moment świadczący o tym, że jest nadzieja, że ludzie nie są tacy źli. (…) Nie dopuszczałam do siebie myśli, że nie wytrzymam, że zaraz tu zginę

– wspominała Gawlikowska.

12
następna strona »

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...