SA: Nie będzie indywidualnych przeprosin za "polski obóz" w "Die Welt". Polak nie zamierza się jednak poddawać

fot. Pixabay
fot. Pixabay

Używając zwrotu „polski obóz”, niemiecki „Die Welt” wprawdzie naruszył dobra osobiste powoda, ale żądanie indywidualnych przeprosin idzie za daleko - orzekł w czwartek Sąd Apelacyjny w Warszawie, oddalając apelację w procesie z powództwa Zbigniewa Osewskiego.

Powód zapowiada kasację do Sądu Najwyższego.

Przyczyną tego precedensowego procesu było kilkukrotne użycie przez niemiecką gazetę, zarówno w wydaniu papierowym, jak i na stronach internetowych, określenia „polski obóz koncentracyjny”. Osewski poczuł się dotknięty osobiście, bo jeden jego dziadek zmarł w niemieckim obozie pracy w Iławie, a drugi był więziony w obozach w Niemczech. Według „Die Welt” użycie tego zwrotu to „niezamierzona pomyłka”, chodziło tylko o położenie geograficzne obozów i nie było zamiaru przypisywania Polakom, że je założyli. Gazeta publikowała przeprosiny i sprostowania, a z internetowych wersji artykułów usuwała nieprawdziwe sformułowanie.

W pozwie Osewski wnosił, by sąd nakazał pozwanej spółce Axel Springer w Berlinie (wydawcy „Die Welt”) wpłatę miliona zł na cel społeczny oraz przeprosiny w „Rzeczpospolitej” i „Gazecie Wyborczej” oraz w internecie za naruszenie dóbr osobistych powoda, jakimi są tożsamość i godność narodowa oraz prawo do poszanowania prawdy historycznej. Pozew, a potem także apelację powoda, poparła Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która przyłączyła się do sprawy. Pełnomocnicy pozwanej spółki wnosili o oddalenie pozwu lub też o jego odrzucenie. Sąd Okręgowy w Warszawie wprawdzie nie odrzucił pozwu, bo uznał jurysdykcję polskiego sądu w takiej sprawie, jednak w marcu 2015 r. powództwo oddalił.

Osewski odwołał się, wnosząc o zmianę wyroku sądu okręgowego i uwzględnienie pozwu, jednak w czwartek Sąd Apelacyjny w Warszawie oddalił apelację w zasadniczej części.

Część zarzutów apelacji jest zasadna, a mimo tego brak jest podstaw do zmiany zaskarżonego wyroku w zakresie merytorycznym

— powiedziała przewodnicząca trzyosobowego składu orzekającego sędzia Ewa Kaniok.

Jak uzasadniała, sąd I instancji trafnie przyjął, że tożsamość i godność narodowa należą do katalogu chronionych dóbr osobistych, jednak błędnie uznał, że w sprawie Osewskiego nie został spełniony wymóg indywidualizacji naruszenia - gdyż artykuł odnosił się do szerokiej grupy, a nie do powoda lub jego rodziny. W ocenie SA odniesienie do konkretnej osoby nie jest tutaj niezbędne.

Oczernianie wspólnoty, która wywarła doniosły wpływ na ukształtowanie osobowości człowieka, stanowi formę poniżenia jego godności

— powiedziała sędzia.

Słowa o „polskich obozach koncentracyjnych” godzą w wewnętrzne przekonanie powoda o jego własnej wartości, nieposzlakowanej jako członka narodu polskiego (…), wzbudzają uzasadniony niepokój psychiczny o to, w jaki sposób może on być postrzegany jako Polak przez członków innych grup społecznych - czy w oczach innych narodów uchodzić będzie za członka narodu niesplamionego krwią ofiar obozów zagłady, czy też za członka narodu niosącego brzemię zbrodniczej przeszłości

— podkreśliła.

Jak powiedziała Kaniok, co do zasady Osewski posiadał w sprawie legitymację procesową.

Za oddaleniem powództwa, a co za tym idzie za oddaleniem apelacji, przemawia wyłącznie okoliczność, że pozwany dopełnił czynności niezbędnych do usunięcia skutków naruszenia dobra osobistego powoda, publikując przeprosiny, tak w wersji papierowej, jak i na stronach internetowych. Roszczenie dalej idące, zmierzające do przeproszenia powoda indywidualnie z imienia i nazwiska jest zbyt daleko idące w sytuacji, gdy dane personalne nie pojawiły się w spornych publikacjach

— uzasadniła sędzia. Dodała, że także żądanie zasądzenia pieniędzy na cel społeczny nie może zostać uwzględnione.

SA zmienił rozstrzygnięcie I instancji tylko w tym zakresie, że nie obciążył powoda obowiązkiem zwrotu kosztów na rzecz pozwanego.

W sytuacji, gdy do naruszenia dobra osobistego powoda doszło, i to kilkukrotnie, sprzeczne z poczuciem sprawiedliwości jest obciążanie powoda kosztami

— uzasadniła sędzia.

Reprezentująca pozwanych adw. Karolina Góralska powiedziała dziennikarzom, że z prawnego punktu widzenia jest zadowolona z rozstrzygnięcia.

Obszerne przeprosiny, które miały miejsce, i wyjaśnienie tej sytuacji było dla naszego klienta formą zadośćuczynienia, które zostało dokonane w związku z tym niewątpliwie kłamliwym sformułowaniem

— mówiła Góralska.

Ciąg dalszy na następnej stronie ===>

12
następna strona »

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...