„Chwała Bohaterom” to kwestia wrażliwości. Żadna retoryka nie usprawiedliwi postawy publicystów, którzy chcą obrzydzić patriotyzm

Fot. YouTube
Fot. YouTube

Dawno temu zastanawiałem się, co musi siedzieć w głowach ludzi takich jak Adam Michnik i jego towarzystwo, że wprost zioną strachem i niechęcią do Żołnierzy Wyklętych.

To, że część byłych opozycjonistów (szczególnie ci nazywani niegdyś lewicą laicką) związanych z ogólnie mówiąc ze środowiskiem Gazety Wyborczej pochodzi z rodzin, których najbliżsi wyrywali Niezłomnym paznokcie, to wiedzą prawie wszyscy. Ale, jak to mówią, ojca, matki czy brata nie wybiera się i niby nie jest ich winą, że wychowali się w alei Róż i okolicach, w mieszkaniach przedwojennych - zabranych prawowitym właścicielom. Tylko skoro nie poszli drogą, jaką im wskazywali rodzice w domach, zabierając się za walkę w opozycji demokratycznej przeciw nim, to czemu nie pozostali konsekwentni i brną dalej (jeśli chodzi o Wyklętych) w postubeckim szambie, wychowując jeszcze w duchu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego młody narybek dziennikarski. Wojciech Czuchnowski czy Gadomski są godnymi „synami” propagandystów z dawnych lat, dla których Armia Krajowa była „zaplutym karłem reakcji”, a inni bojownicy o godność i honor Rzeczpospolitej są dla nich „zdemoralizowanymi wyrzutkami”. I żadne łamańce słowne ani tania retoryka nie usprawiedliwi takiej postawy publicystów, którzy w dzień Pamięci o Żołnierzach Wyklętych muszą dodać swoje marne trzy grosze, by obrzydzić innym patriotyzm oraz poświęcenie dla kraju. Zresztą gazeta, w której publikują słynie z antynarodowych tradycji i taktu godnego kaprala z Rakowieckiej, który metalowymi kluczami raz otwierał celę, a innym razem walił nimi po głowie aresztowanych bohaterów. Pamiętacie Państwo tekst w „GW” z okazji 50-tej Rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego? Wynikało z niego ni mniej ni więcej, że AK-owcy w czasie zrywu generalnie trudnili się w ramach zajęć dodatkowych rozwalaniem pokątnie Żydów. I tu się nic nie zmieniło. Mentalnie towarzystwo z Czerskiej nie różni się w tej sferze wiele od takich jak „czerwona Senyszyn”, która kiedy tylko usłyszy nazwę Wyklęci, to dostaje intelektualnych, spazmatycznych drgawek.

W drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku wyszło na jaw, że Helena Wolińska (prokurator stalinowska – m.in. aresztowała gen. „Nila”) ma się całkiem nieźle i mieszka w Oxfordzie.GW” podjęła się wtedy jej obrony. Natomiast ja, postanowiłem pójść w ślady Leszka Żebrowskiego i napisać tekst opisujący środowisko Adama Michnika. Nazywał się „Pętla” i ukazał się w dawnym „Życiu z kropką”. Do jednego z głównych rozmówców należał Antoni Zambrowski. Jego ojciec był przed wojną wieloletnim członkiem kierownictwa Komunistycznego Związku Młodzieży Polski, przedstawicielem KZMP we władzach Komunistycznej Międzynarodówki Młodzieży w Moskwie i przez pewien czas I sekretarzem KC KZMP. Do 1963 r. pełnił funkcję członka Biura Politycznego KC PZPR oraz sekretarza KC. Syn Antoni - aktywista ZMP i później członek PZPR za krytykę polityki partii wobec Kościoła w związku z listem Episkopatu Polski do biskupów niemieckich został z niej wydalony w 1966 r., a także w konsekwencji zwolniony z pracy na Uniwersytecie Warszawskim. Był jednym z głównych organizatorów Marca ’68. Skazany na 2 lata więzienia. Jednak jego drogi z Adamem Michnikiem, Sewerynem Blumsztajnem czy Janem Lityńskim rozeszły się. Powodem, jak sam wspominał, było nawrócenie się, choć, co ciekawe, ojciec Antoniego piastował w czasach stalinowskich najwyższe funkcje partyjno-państwowe z towarzystwa rodzin marcowych „komandosów”. Zambrowski – syn, bardzo długo i ciekawie opowiadał mi o tamtych czasach. Ale moją największą uwagę zwrócił fakt wspomnień z dzieciństwa spędzonego w domach komunistycznych dygnitarzy. Pamiętał bale i rauty organizowane przez rodziców oraz ich znajomych. Opowiadał jak Helena Wolińska, wówczas ponoć piękna kobieta, zadawała szyku, pojawiając się na imprezach w dobrze skrojonym mundurze. Nikt wtedy nie mówił dzieciom prawdy o swojej pracy, o kazamatach UB w pobliskich alejach Ujazdowskich, o strzelaniu w tył głowy polskim bohaterom narodowym. Stoły uginały się od dóbr, a dzieciństwo - słodkie i anielskie trwało bez problemów i przygnębiających opowieści.

Czytaj więcej na następnej stronie ===>

12
następna strona »

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...

Redaktor Naczelna: Marzena Nykiel

Zespół: Krzysztof Bałękowski, Wojciech Biedroń, Adam Kacprzak, Jacek Karnowski, Michał Karnowski, Tomasz Karpowicz, Kamil Kwiatek, Aleksander Majewski, Adam Stankiewicz, Weronika Tomaszewska, Anna Wiejak.

Autorzy: Łukasz Adamski, Piotr Cywiński, Krzysztof Feusette, Grzegorz Górny, Edyta Hołdyńska, Jerzy Jachowicz, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Maja Narbutt, Maciej Pawlicki, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło.

Używasz przestarzałej wersji przeglądarki Internet Explorer posiadającej ograniczoną funkcjonalność i luki bezpieczeństwa. Tracisz możliwość skorzystania z pełnych możliwości serwisu.

Zaktualizuj przeglądarkę lub skorzystaj z alternatywnej.