Zawód – agent ratunkowy. Donosiciel UB reprezentuje setki żyjących powstańców

Fot. PAP/Radek Pietruszka
Fot. PAP/Radek Pietruszka

Jakie to rozpaczliwie smutne. III RP bezcześci nawet naszą wspaniałą kartę walki o wolność, jaką było Powstanie Warszawskie. Od kilku lat, w kolejną rocznicę niepodległościowego zrywu warszawiaków, którzy stanęli do nierównej walki z hitlerowskim okupantem, główną postacią, reprezentującą ostatnie setki żyjących powstańców, jest donosiciel UB Zbigniew Ścibor-Rylski. Generał. Ma tyle czelności, żeby przemawiać co roku na uroczystościach powstańczych. Przysługuje mu to z urzędu. Jest wszak prezesem Zarządu Głównego Związku Powstańców Warszawskich.

Ja jednak jak dziecko wierzę w sprawiedliwość. Wierzę w to, że za dwa lata, kiedy Ścibor-Rylski będzie już stuletnim człowiekiem, podczas jego kolejnego przemówienia w rocznicę Powstania, nagle ziemia pod nim pęknie, powstanie potężny lej, który wessie generała. Po chwili ziemia się na powrót zstąpi i nie będzie śladu po wyrwie. Wszyscy jeszcze przez chwilę będą czekali na dalszy ciąg przemówienia, ale generała Ścibor-Rylskiego już nikt nigdy nie zobaczy. Czy odejdzie do nieba? Nie wiem. Tego również już się nigdy nie dowiemy. Na razie jednak jest wśród nas i czuje się jak ryba w wodzie z tymi, którym zawdzięcza swój obecny status zasłużonego bohatera. Potrafi docenić, co dla niego robią i z tej wdzięczności ich kocha. Podczas uroczystości zwrócił się do przegranego prezydenta Komorowskiego:

Dajemy panu urlop. Do zobaczenia za 5 lat z prezydentem kochanym.

W przeszłości też kochał, m.in. własną żonę. Tak dziś twierdzi. Nie przeszkadzało mu to składać na nią donosów do Urzędu Bezpieczeństwa – mówi z kolei historyk, znający zachowane akta bezpieki.

12
następna strona »

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...