„W decyzji konserwatora czytamy, że inskrypcje znajdowały się jedynie w piwnicach objętych ochroną, co jest nieprawdą” - mówi dr Tomasz Łabuszewski z warszawskiego oddziału IPN.

Czytaj więcej: Deweloper niszczy piwnice, w których mordowano bohaterów! „Tam są ślady ubeckich zbrodni”. ZOBACZ ZDJĘCIA

Więzień katowni UB i NKWD przy ul. Strzeleckiej: „Ludzie, który walczyli w Szarych Szeregach nie mają swojego śladu. Teraz leżą gdzieś pod płotem…” NASZ WYWIAD

wPolityce.pl: Czy IPN wiedział, że deweloper przystąpi do działań w tym miejscu?

Dr Tomasz Łabuszewski (naczelnik Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN): Wiedzieliśmy, że deweloper będzie prowadził w części nieobjętej ochroną działania budowlane. Prowadząc z nim negocjacje o stworzeniu placówki edukacyjnej przy ul. Strzeleckiej 8 mieliśmy na celu uratowanie tego wszystkiego, czego nie objął ochroną prawną konserwator zabytków. Mieliśmy z nim umowę, zgodnie z którą wszystkie działania naruszające tę substancję zabytkową będą z nami konsultowane i że wszystkie elementy, które zawierają ślady świadczące o popełnieniu tutaj zbrodni komunistycznej będą zabezpieczone i przekazane IPN. Dzisiejsze działania nie były ustalone.

Co Pan zobaczył w piwnicy budynku?

Zobaczyłem, że drzwi z dziewięciu piwnic, które kiedyś służyły jako cele, zostały wyjęte. Jedne zostały nawet wyrwane z futryną od drugiego karceru, który tutaj funkcjonował.

Jak ocenia Pan fakt, że tylko część piwnicy została wpisana do rejestru zabytków?

Jest to dla mnie sytuacja absolutnie niezrozumiała. Instytut Pamięci Narodowej od 2008 roku prowadzi w tej sprawie korespondencję, zarówno ze Stołecznym Konserwatorem Zabytków jak i Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków informując o tym, że w budynku przy ul. Strzeleckiej 8 znajdują się pamiątki materialne. To unikat w skali ogólnopolskiej! Organizowaliśmy spotkania na terenie tego obiektu, piwnice były udostępniane przedstawicielowi konserwatora. Z ogromnym zdziwieniem stwierdziliśmy po paru latach, że konserwator objął swoją ochroną tylko część piwnic, a w decyzji, jaką wydał znalazły się informacje nieprawdziwe, mimo że zwracał się do Instytutu Pamięci Narodowej z prośbą o uzyskanie dokumentacji, która została przez pracowników IPN wykonana w ramach projektu „Śladami zbrodni” i taką dokumentację od nas otrzymał. Tymczasem w decyzji czytamy, że inskrypcje znajdowały się jedynie w piwnicach objętych ochroną, natomiast w pozostałych piwnicach inskrypcji nie ma, co jest nieprawdą. W rzeczywistości, to właśnie w części nieobjętej ochroną jest więcej inskrypcji.

Inskrypcja wykonana przez kpt. Mieczysława Grygorcewicza, ps.
Inskrypcja wykonana przez kpt. Mieczysława Grygorcewicza, ps. „Miecz”. Drzwi z części nieobjętej ochroną konserwatora zabytków. Fot. M. Czutko

Czy są jakieś straty?

Ciężko powiedzieć. Za taką należy uznać brak drzwi, które zostały wymontowane. Dzięki Bogu nie zostały zniszczone, natomiast jest pytanie otwarte, co dalej z inskrypcjami, które dziesiątkami zapełniają ściany piwnic. To jest pytanie do konserwatora zabytków, który ma umocowania prawne do tego, żeby o tym decydować. Instytut Pamięci Narodowej od wielu lat starał się zainteresować wszystkie możliwe instytucje tym obiektem i tak naprawdę IPN został jedyną instytucją na placu boju, która negocjuje z deweloperem utworzenie w tym miejscu placówki edukacyjnej.

Czy umowa z deweloperem jest obowiązująca?

Została podpisana umowa wstępna dotycząca tego, że Instytut w momencie zagospodarowania budynku przez dewelopera, czyli uprzątnięcia tego obiektu i przebudowy parteru w ramach projektu, który został przez nas zaakceptowany, piwnica zostanie nam przekazana w pod wynajem. Z uwagi, że wszelkie próby finansowego włączenia się innych instytucji, wraz z władzami miasta oraz byłymi władzami dzielnicy, skończyły się niczym, była to jedyna możliwość zrobienia czegokolwiek przy budżecie IPN. Po tym, jak deweloper miał dokonać przebudowany według zaakceptowanego przez nas planu, mieliśmy przejąć parter na placówkę edukacyjną i piwnicę pod parterem na izbę pamięci.

A czy wspomniana izba pamięci w końcu powstanie?

Umowa wstępna została podpisana, a jej realizacja zależy od tego, czy deweloper się z niej nie wycofa, bo ma taką możliwość, a także kiedy tę przebudowę przeprowadzi, ponieważ miała być skończona już w 2014 roku, a IPN miał się wprowadzić w jego połowie. Instytut jednak nie wprowadził się, bo deweloper miał problemy z usunięciem dotychczasowych najemców. Sprawa ciągnie się do dzisiaj.

Rozmawiał Marcin Wikło