TYLKO U NAS

Zostaniemy wydrenowani? Szewczak: Po tej decyzji GPW obumrzeZostaniemy wydrenowani? Szewczak: Po tej decyzji GPW obumrze

FacebookTwitter

Przekazanie kontroli nad polską Giełdą Papierów Wartościowych w ręce unijnej instytucji - na co zgodził się szef MF Andrzej Domański - oznacza finansowy drenaż polskiego rynku kapitałowego. "To jest bardzo zły sygnał i perspektywicznie może oznaczać, że GPW będzie pomału obumierać. Chcą nasze pieniądze wyciągnąć od obywateli, ponieważ UE ma dramatyczne problemy finansowe" - ocenia ekspert rynków kapitałowych Janusz Szewczak. Dodaje, że w ten sposób "wpychają nas w mocną centralizację UE i możliwość narzucania nam w przyszłości podatków".

Minister finansów Andrzej Domański zgodził się na przeniesienia nadzoru nad giełdami, izbami rozliczeniowymi i depozytami papierów wartościowych z poziomu krajowego na unijny. Takie uprawnienia zyska Europejski Urząd Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA). 

To jest oddanie całkowitej suwerenności w sprawach rynku kapitałowego zagranicznym podmiotom. Innymi słowy, skutki takiej decyzji dotykają fundamentów naszego bezpieczeństwa w o charakterze konstytucyjnym. To na przykład giełda we Frankfurcie będzie tak naprawdę decydować o polskim rynku kapitałowym, czyli będzie mieć decydujący głos o tym, które spółki będą mogły na giełdę wchodzić i jakie tam uzyskają dofinansowanie. Jeśli przykładowo polska spółka będzie konkurencyjna względem spółek francuskich czy niemieckich, o to może na giełdę nie wejść, może być blokowana na giełdzie

- ocenił w rozmowie z portalem wPolityec.pl ekspert rynku kapitałowego Janusz Szewczak.

To będzie oddanie kontroli nie tylko nad procesem wejścia na giełdę, ale także oddaniem całego prawodawstwa w tym zakresie i kontroli w ręce instytucji unijnych, a de facto poddanie ich wpływom giełd zagranicznych. 

 

Niemcy zadbali o swój interes. A Polska? Burza w sieci!

UE będzie nas finansowo wysysać

Unia Europejska ma ogromne problemy finansowe, zadłużeniowe, cierpi na brak pieniędzy do tego stopnia, że unijny budżet unijny na lata 2028-34 jest zwyczajnie zagrożony. W tej sytuacji szuka się zastępczych rozwiązań, które mają wyssać pieniądze od ludzi pod pretekstem ułatwienia obrotu akcjami. Mówimy tu o kilku bilionach euro oszczędności typu lokaty bankowe. Twierdzi się, że to ma zachęcić do inwestowania na europejskim rynku giełdowym, ponieważ wielu Europejczyków po prostu inwestuje na giełdach azjatyckich i amerykańskiej. Oni chcą te inwestycje odciąć i proponują pewne ulgi dla inwestycji oszczędnościowych.

Dążą do tego, aby jeśli ktoś oszczędzał na "stare lata" to żeby te swoje oszczędności wrzucił na europejski rynek giełdowy, korzystając z jakichś rzekomych preferencji do inwestowania. Prawda jest taka, że chcą te pieniądze wyciągnąć od obywateli, ponieważ UE ma dramatyczne problemy finansowe, jest coraz bardziej zadłużona i emituje programy pożyczkowe typu KPO, typu "der SAFE", pożycza Ukrainie, a przecież ktoś te zobowiązania będzie musiał spłacić 

- wyjaśnia ekspert. Jego alarmująca analiza dotycząca decyzji o przekazaniu kontroli nad GPW unijnym instytucjom jest tym bardziej realna, jeśli uświadomimy sobie, że nikt nikomu w Europie nie zabrania dziś inwestowania w spółki notowane na innych europejskich giełdach.

Teraz jednak inwestorzy kierują się przede wszystkim zasadami rynkowymi, a po tej zmianie trafią w orbitę odziaływania instytucjonalnych zachęt, które mogą okazać zwykłą pułapką.

 

Można na giełdach europejskich czy też innych inwestować do woli. Istnieją różnego rodzaju fundusze, które inwestują w spółki zagraniczne i nie ma z tym żadnego problemu. Teraz jednak to wszystko jest po polską kontrolą, która ma całkowicie zniknąć i przejść do Europejskiego Urzędu Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA).To pokazuje, że chce się mniejsze kraje wspólnoty zwyczajnie oskubać z tych rynków kapitałowych. W takich krajach jak Polska, czyli w Europie Środkowo-Wschodniej rynki kapitałowe bardzo się rozwinęły i działają niezwykle dynamicznie. Zaczęły konkurować ze starymi giełdami w innych krajach, paryską, frankfurdzką, czy holenderską. Podejmowano nawet próby przejęcia małych giełd. Mieliśmy taki ruch w wykonaniu naszej GPW, która chciał przejąć giełdę litewską. Teraz chcą nas wchłonąć i nasz rynek może być pod cudzym nadzorem. To pokazuje, jak rozpaczliwa jest sytuacja finansowa Unii Europejskiej

- wskazuje były członek zarządu PKN Orlen. 

Zastanawiające jest Niemcy wyraźnie od tych decyzji się odcięli i mówią, że oni chcą wyłączenia Frankfurtu spod tej kontroli, uważają, że nikt nie zadba o ich gospodarkę tak, jak oni sami. I to jest w pełni zrozumiałe, szkoda, że nasze Ministerstwo Finansów tego nie rozumie. To jest początek odbierania nam suwerenności finansowo kapitałowej. Być może za tym pójdą kolejne decyzje dotyczące podatków, które Bruksela będzie nam ustalać z góry. Wpychają nas w mocną centralizację UE, która będzie oznaczać wysysanie środków finansowych z mniejszych krajów. Znajdą się one pod cudzą kontrolą finansową

- dodaje nasz Janusz Szewczak i z naciskiem podkreśla, że polska Komisja Nadzoru Finansowa straci z czasem obecne uprawnienia, a sama GPW będzie słabnąć. 

To jest bardzo zły sygnał na dla polskiej giełdy i perspektywicznie może oznaczać, że ta giełda będzie pomału obumierać, choć na razie notowania na GPW są zwyżkujące i jej rozwój jest bardzo widoczny. Nie mniej należy się spodziewać, że spółki tu notowane będą się przesuwały kapitały do dużych centrów nadzorczych w Paryżu, Brukseli, czy też do Frankfurtu. Jeśli tam będą zapadać decyzje, to oczywiste jest, że tak to będzie wyglądać

- dodaje Szewczak. W jego ocenie Polska, która jest zadłużona ponad miarę jest wpychana na ścieżkę finansowego drenażu na europejskim poziomie. 

Z UE mamy poważny problem, bo otrzymujemy coraz mniej pieniędzy, a jednocześnie rząd Donalda Tuska zadłuża nas na potęgę. W tej chwili cały sens ekonomiczny sprowadza się do tego, że będziemy mieli jakieś 30-40 mld zł netto rocznie z unijnych środków w nowym budżecie. Tymczasem w 4 lata budżety ministra Domańskiego spowodowały łączny deficyt ponad biliona złotych i to jest więcej niż otrzymaliśmy przez 22 lata z Unii Europejskiej dotacji i subwencji

- podsumowuje ekspert rynków kapitałowych Janusz Szewczak.

źr. wPolityce.pl

 

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.