Kwadratura finansowa. Budżet Unii w centrum politycznego sporuKwadratura finansowa. Budżet Unii w centrum politycznego sporu

von der Leyen i Costa.webp
Ursula von der Leyen i Antonio Costa / fot. PAP/EPA/MICK TSIKAS
FacebookTwitter

Gdy niemiecki dyplomata mówi, że szef Rady Europejskiej w sprawie nowego budżetu dla Unii Europejskiej jest oderwany od rzeczywistości - to sygnał że porozumienie co do tego, czy w latach 2028-34 potrzebować będzie dwa biliony euro czy raczej półtora biliona, jest odległe.

By władze unijne mogły pochwalić się sukcesem w sprawie kluczowej dla przyszłości Unii Europejskiej, jaką jest budżet na kolejną siedmiolatkę, potrzebują zgody wszystkich krajów UE, ale to w obecnej sytuacji wydaje się mało prawdopodobne. Rozbieżność stanowisk jest duża nie tylko miedzy propozycjami zgłoszonymi przez Komisje Europejska oraz oczekiwaniami krajów członkowskich, ale też z powodu różnic w podejściu do finansowania wydatków i ich skali między poszczególnymi państwami. Najnowszym tego dowodem jest opinia niemieckiego ministra ds. europejskich Guenthera Krichbauma. Polityk przy okazji spotkania ministrów państw UE powiedział wprost to, co niemieckie władze sygnalizowały wcześniej, czyli że nie zgodzą się na budżet opiewający na 2 biliony euro. Zaapelował też o (jak pisze portal Politico) większy realizm. A jego brak to główny zarzut pod adresem przewodniczącego Rady Europejskiej. Antonio Costa po spotkaniu z 25 szefami rządów unijnych na temat budżetu, przekonywał, że nowe tzw. zasoby własne czyli podatki z których wpływami rządzić będzie Bruksela są konieczne, nawet jeśli nie wszystkim się to podoba. - Trzeba się zastanowić, czy pan Costa nie stracił już całkowicie kontaktu z rzeczywistością – skwitował opinie szefa RE minister Krichbaum.

Niemcy sprzeciwiają się apetytom Brukseli

Niemcy, podobnie jak Austria, Holandia czy Dania są przeciwni nie tylko gwałtownemu zwiększeniu budżetu, ale też krytycznie odnoszą się do nowych zasobów własnych Unii. Kontrowersyjny pomysł ich zwiększenia w nowej perspektywie finansowej na lata 2028-34 powstał w samej Brukseli oraz w Europarlamencie. Gdy zaś chodzi o nowe podatki, jak choćby od usług cyfrowych, gier hazardowych czy od przedsiębiorstw, to choć są pobierane w krajach unijnych, miałyby trafiać nie do krajowych budżetów, ale bezpośrednio na rachunek Komisji Europejskiej. A ta dalej by je rozdysponowywała, zależnie od tego, czy dany kraj spełnia wyznaczone kryteria (znane nam aż za dobrze tzw. kryterium uznaniowości). Jakby tego było mało władze unijne chcą mieć większy udział w podatkach, które już obowiązują, jak choćby z ETS-u czyli systemu handlu emisjami oraz CBAM (opłaty węglowej na granicach UE). 

- Projekt nowego budżetu pokazuje presję na dalszą centralizację unijnych finansów i większą rolę Komisji w decydowaniu o kierunkach wydawania pieniędzy – mówiła w niedawnym wywiadzie dla portalu wGospodarce.pl. Anna Łukaszewska-Trzeciakowska, była minister klimatu i środowiska. Jej zdaniem, Komisja Europejska poprzez większy budżet i więcej własnych dochodów chce uzyskać „większy wpływ na  politykę w państwach członkowskich” - To prosta droga do federalizacji i superpaństwa – mówiła. I dodała, że trzeba z tym walczyć, tak jak i „walczyć o to, by odrzucony został mechanizm warunkowości, który również jest tam zaszyty”. Anna Łukaszewska-Trzeciakowska przypomniała, że „Komisja Europejska już pokazała, jak potrafi używać tego mechanizmu jako narzędzia wpływu na decyzje rządów, wybory obywateli i karania tych, które nie spełniają dowolnych unijnych oczekiwań”. - Nie możemy dopuścić do powtórki sytuacji z blokadą pieniędzy, która objęła KPO w czasach naszego rządu - mówiła. - W normalnych warunkach negocjacje w sprawie nowego budżetu mogłyby jeszcze trwać w przyszłym roku, ale obawy o zmianę kursu politycznego w kilku krajach w wyniku przyszłorocznych wyborów są tak duże w Brukseli, że presja na domkniecie wszystkiego w grudniu rośnie. Komisja Europejska zdaje sobie sprawę, że w przyszłym roku może być w fatalnej sytuacji.

Kolejna odsłona negocjacji w sprawie budżetu Unii nastąpi na początku października, gdy władze Irlandii, sprawującej prezydencję w tym półroczu, zbiorą wszystkie opinie państw członkowskich, a ich przywódcy spotkają się na kolejnym szczycie. Finalnie budżet ma być uzgodniony przez kraje członkowskie na grudniowym szczycie. Ma on – jak wynika z nieoficjalnych informacji – trwać tak długo aż porozumienie zostanie osiągnięte.

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.