Zielona energia zieloną energią, ale Niemcy bez gazu nie pociągnąZielona energia zieloną energią, ale Niemcy bez gazu nie pociągną
Farmy wiatrowe i słoneczne to za mało, by mieć stabilne dostawy energii – do takiego wniosku w Niemczech doszli nie zwolennicy paliw kopalnych ale rząd w Berlinie. Choć Niemcy tak bardzo promują politykę klimatyczną, teraz dorzucą dorzucić 35 miliardów euro do nowych elektrowni gazowych.
Władze w Berlinie otrzymały zgodę Komisji Europejskiej na wsparcie dla floty elektrowni opalanych gazem. O ile sama akceptacja dla dofinansowania z budżetu nie jest zaskoczeniem, to szczególnie istotny jest fakt, że Bruksela zgodziła się z podstawowym argumentem, jaki wysuwał rząd Niemiec, czyli że te inwestycje są konieczne, by zapewnić bezpieczeństwo dostaw energii w kraju w kolejnej dekadzie. Elektrownie mają powstać w ekspresowym tempie, bo zaczną dostarczać prąd już w 2031 roku.
Przypomnijmy, że Niemcy ze swoją Energiewende, realizowaną od prawie dwóch dekad, są w czołówce państw forsujących politykę klimatyczną w Unii i ograniczenie emisji poprzez ograniczenie zużycia paliw kopalnych nie tylko w energetyce ale w całej gospodarce. Teraz okazuje się jednak, że pomimo promowania odnawialnych źródeł, Niemcy muszą pospiesznie budować elektrownie gazowe, choć wiele środowisk politycznych i organizacji klimatycznych ostro krytykuje za to rząd federalny.
Twarde zderzenie z rzeczywistością w energetyce
Przykład Niemiec pokazuje, jak wygląda zderzenie polityki i ideologii unijnej z prawami fizyki
– mówi profesor Władysław Mielczarski, ekspert branży energetycznej.
To widoczny dowód że transformacja nie spełnia oczekiwań i nie da się oprzeć bezpieczeństwa energetycznego tylko na odnawialnych źródłach, bo zwyczajnie są niestabilne i zależą od pogody. A prawdziwe bezpieczeństwo dostaw energii zapewniają elektrownie konwencjonalne w pełni dyspozycyjne czyli węglowe, jądrowe i gazowe
- dodaje.
Ekspert wskazuje, że Niemcy zrezygnowały z energetyki jądrowej, pomimo negatywnych opinii środowisk naukowych, i dlatego teraz muszą budować elektrownie gazowe, bo inaczej może zabraknąć energii.
Przypomnijmy, że zgodnie z zieloną agendą w Niemczech na koniec tej dekady co najmniej 80 proc. energii elektrycznej ma pochodzić z wiatru, słońca i innych odnawialnych źródeł, a do 2038 roku zamknięte zostaną wszystkie elektrownie węglowe.
Zdaniem profesora Mielczarskiego decyzja władz unijnych o zatwierdzeniu dofinansowania do elektrowni gazowych w Niemczech, to sygnał, że zdają sobie sprawę, iż „fizyka nie czyta dyrektyw i rządzi się własnymi prawami”, a ostatecznie najważniejsze dla gospodarki i obywateli są stabilne dostawy energii.
