Zielona energia zieloną energią, ale Niemcy bez gazu nie pociągnąZielona energia zieloną energią, ale Niemcy bez gazu nie pociągną

FacebookTwitter

Farmy wiatrowe i słoneczne to za mało, by mieć stabilne dostawy energii – do takiego wniosku w Niemczech doszli nie zwolennicy paliw kopalnych ale rząd w Berlinie. Choć Niemcy tak bardzo promują politykę klimatyczną, teraz dorzucą dorzucić 35 miliardów euro do nowych elektrowni gazowych.

Władze w Berlinie otrzymały zgodę Komisji Europejskiej na wsparcie dla floty elektrowni opalanych gazem. O ile sama akceptacja dla dofinansowania z budżetu nie jest zaskoczeniem, to szczególnie istotny jest fakt, że  Bruksela zgodziła się z podstawowym argumentem, jaki wysuwał rząd Niemiec, czyli że te inwestycje są konieczne, by zapewnić bezpieczeństwo dostaw energii w kraju w kolejnej dekadzie. Elektrownie mają powstać w ekspresowym tempie, bo zaczną dostarczać prąd już w 2031 roku.

Przypomnijmy, że Niemcy ze swoją Energiewende, realizowaną od prawie dwóch dekad, są w czołówce państw forsujących politykę klimatyczną w Unii i ograniczenie emisji poprzez ograniczenie zużycia paliw kopalnych nie tylko w energetyce ale w całej gospodarce. Teraz okazuje się jednak, że pomimo promowania odnawialnych źródeł, Niemcy muszą pospiesznie budować elektrownie gazowe, choć wiele środowisk politycznych i organizacji klimatycznych ostro krytykuje za to rząd federalny.

Twarde zderzenie z rzeczywistością w energetyce

Przykład Niemiec pokazuje, jak wygląda zderzenie polityki i ideologii unijnej z prawami fizyki

– mówi profesor Władysław Mielczarski, ekspert branży energetycznej. 

 To widoczny dowód że transformacja nie spełnia oczekiwań i nie da się oprzeć bezpieczeństwa energetycznego tylko na odnawialnych źródłach, bo zwyczajnie są niestabilne i zależą od pogody. A prawdziwe bezpieczeństwo dostaw energii zapewniają elektrownie konwencjonalne w pełni dyspozycyjne czyli węglowe, jądrowe i gazowe

- dodaje. 

Ekspert wskazuje, że Niemcy zrezygnowały z energetyki jądrowej, pomimo negatywnych opinii środowisk naukowych, i dlatego teraz muszą budować elektrownie gazowe, bo inaczej może zabraknąć energii. 


Przypomnijmy, że zgodnie z zieloną agendą w Niemczech na koniec tej dekady co najmniej 80 proc. energii elektrycznej ma pochodzić z wiatru, słońca i innych odnawialnych źródeł, a do 2038 roku zamknięte zostaną wszystkie elektrownie węglowe.

Zdaniem profesora Mielczarskiego decyzja władz unijnych o zatwierdzeniu dofinansowania do elektrowni gazowych w Niemczech, to sygnał, że zdają sobie sprawę, iż  „fizyka nie czyta dyrektyw i rządzi się własnymi prawami”, a ostatecznie najważniejsze dla gospodarki i obywateli są stabilne dostawy energii.

 

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.