Ghana
RYSZARD CZARNECKI. Jak zostałem GhańczykiemRYSZARD CZARNECKI. Jak zostałem Ghańczykiem. W hotelu dostaję rachunek, gdzie w rubryce „narodowość” jest wpisana właśnie ta

Artykuł premium
DołączGhana, jak cała Afryka, to kraj kontrastów. Tuż nad gromadą żebraków dostrzegam reklamy najdroższych SUV-ów i luksusowych mebli.
O Ghanie pierwszy raz usłyszałem, gdy miałem dziewięć lat.
Polscy piłkarze grali z tą drużyną na Igrzyskach Olimpijskich w Monachium. Wygraliśmy 4:0 i był to pierwszy krok do niespodziewanego złotego medalu. Poza Ghaną pokonaliśmy po drodze, co szczególnie zawsze nas cieszy, naszych sąsiadów ze Wschodu, czyli wtedy ZSRR, i sąsiadów z Zachodu, czyli wtedy NRD. Teraz byłem tam pierwszy raz w życiu, choć to już „mój” 24. kraj Afryki, który odwiedzam.
