Morskie farmy wiatrowe. Ambitny lecz mało realny plan PolskiJeszcze w tej dekadzie mają powstać morskie farmy wiatrowe o łącznej mocy ponad 65 GW. Papierowe ambicje polskiego rządu

Te plany to kolejny dowód na robienie polityki „od końca”, tak jak z Zielonym Ładem.
Według oficjalnego komunikatu Komisji Europejskiej, kraje członkowskie zgodziły się wstępnie, że wiatraków na morzach okalających UE będzie za pięć lat w sumie cztery razy tyle, co obecnie czyli mają mieć łączną moc 86-89 GW.
Ambicje na papierze
W kolejnych latach morskich farm będzie jeszcze więcej, a plany są nie mniej ambitne od tych na najbliższa pięciolatkę. Bruksela chce, by w 2040 r. zainstalowana moc wiatrowa na morzu w osiągnie ok. 260 GW, a w 2050 r. ma wzrosnąć o kolejne 100 GW. Dyrekcja Generalna ds. Energii przekonuje, że „cele te opierają się na krajowych planach dotyczących energii i klimatu, potencjale odnawialnych źródeł energii na morzu, ochronie środowiska (…) a także na celach UE w zakresie dekarbonizacji”. Oczywiście ambicji nie da się zrealizować bez rozbudowy sieci energetycznych czyli budowy linii, które umożliwią wyprowadzenie energii z farm wiatrowych, dlatego operatorzy systemów – także polska spółka PSE - muszą zainwestować olbrzymie kwoty, liczone w miliardach euro.
