Czy władze unijne uratują przemysł stalowy?Czy władze unijne uratują przemysł stalowy? Bez szybkiego wsparcia groźba upadłości obejmie zakłady zatrudniające ponad 2 mln ludzi

Unia Europejska, która jest następcą Wspólnoty Węgla i Stali, po tym, jak ruszyła na wojnę z węglem, teraz musi zawalczyć o utrzymanie sektora stalowego.
Unia Europejska, która jest następcą Wspólnoty Węgla i Stali, po tym, jak ruszyła na wojnę z węglem, teraz musi zawalczyć o utrzymanie sektora stalowego. Działalność hut, które – zgodnie z Zielonym Ładem - mają dokonać transformacji, czyli zainwestować miliardy w czyste technologie produkcyjne, znalazła się na krawędzi opłacalności. Nic dziwnego, że od wielu miesięcy apelują do Brukseli o podjęcie działań. W ostatni wtorek - przy okazji spotkania w ramach tzw. strategicznego dialogu - szefowie największych zakładów dostali od przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen obietnice, że za dwa tygodnie będzie gotowa nowa strategia dla sektora. Jednak w komunikacie opublikowanym po rozmowach i tak znalazł się taki zapis, że to „czysta stal ma kluczowe znaczenie dla dekarbonizacji sektora”. To sygnał, iż na zatrzymanie lub ograniczenie działań proklimatycznych nie ma szans.
Droga energia
W unijnym planie dla branży mają znaleźć się zarówno środki krótkoterminowe, jak i długoterminowe, możliwe też są ograniczenia dla importu, szczególnie z krajów azjatyckich, gdzie produkcja stali jest tańsza i nieobciążona kosztami redukcji emisji. Branża musi także przygotować się na podwyżkę ceł, które już za kilka dni wprowadzą Stany Zjednoczone, gdzie koszty energii dla przemysłu są (podobnie jak w Chinach) znacząco nisze niż w Europie.
