11 milionów dokumentów, prawie 5 mln maili. Afera wokół "panamskich papierów" rozgrzewa świat. Śledztwa, wyjaśnienia, zarzuty...

Fot. PAP/EPA
Fot. PAP/EPA

Afera wokół spółek rejestrowanych w rajach podatkowych nabiera tempa. Wyniki dziennikarskiego śledztwa spowodowały reakcję w kilku krajach na świecie.

Prezydent i premier Panamy Juan Carlos Varela Rodriguez oświadczył, że jego rząd będzie intensywnie współpracował przy jakimkolwiek śledztwie w związku z wyciekiem olbrzymiej liczby dokumentów na temat działań firm offshore znanych i bogatych osób na świecie.

Prezydent Rodriguez oświadczył, że ujawnione rewelacje nie powinny zaszkodzić prowadzonej przez jego rząd polityce „zero tolerancji” wobec wszelkich niedozwolonych działań w sektorze finansowym Panamy.

Ramon Fonseca, współzałożyciel kancelarii prawnej, z której dokumenty wyciekły, powiedział z kolei kanałowi drugiemu panamskiej telewizji, że kancelaria nie jest odpowiedzialna za żadne przestępcze działania prowadzone z firmami offshore tworzonymi dla jej klientów.

Działania podjęły również władze w Australii. Urząd podatkowy ATO poinformował o prowadzeniu śledztw w sprawie ponad 800 bogatych Australijczyków w związku z dokumentami, które wyciekły z panamskiej kancelarii prawnej Mosack Fonseca.

W australijskim wydaniu gazety „Guardian” poinformowano, że zidentyfikowano 700 Australijczyków, którzy byli udziałowcami fasadowych firm (shell companies), w których zakładaniu i prowadzeniu wyspecjalizowała się panamska kancelaria.

Według ATO ponad 120 z objętych śledztwami Australijczyków ma też powiązania z pewną firmą offshore w Hongkongu, która jednak nie jest powiązana z panamską kancelarią.

ATO podkreśla, że Australia ma porozumienia z ok. 100 krajami w sprawie wymiany danych w walce z przestępstwami podatkowymi. Zastępca szefa ATO Michael Cranston powiedział, że dane, które wyciekły z panamskiej kancelarii, dotyczą zarówno tych Australijczyków, wobec których były w przeszłości prowadzone śledztwa, i niewielkiej liczby tych, którzy dobrowolnie ujawnili swój majątek w ramach amnestii podatkowej z 2014 roku, jak i znacznej liczby tych, którzy swych majątków nie zgłaszali.

Afera wokół dokumentów z Panamy poważnie oburzyła premiera Islandii. Sigmundur Gunnlaugsson mógł czerpać zyski z działalności firmy inwestującej m.in. w islandzki system bankowy, który mocno ucierpiał na kryzysie finansowym w 2008 roku – wynika z tzw. panamskich kwitów. Premier pytany o tę sprawę przerwał wywiad i wyraźnie wzburzony uciekł ze spotkania z dziennikarzem.

Sprawa jest poważna. „The Guardian” i BBC ujawniły, że w 2007 roku Gunnlaugsson i jego żona kupili firmę Wintris. Gdy w 2009 roku polityk dostał się do parlamentu, sprzedał połowę udziałów żonie. Wartość transakcji wyniosła równowartość jednego dolara. Jak zapewnia, wszystko odbyło się zgodnie z prawem, a jego partnerka nie skorzystała finansowo na całej operacji.

Tymczasem uzyskane przez dziennikarzy dokumenty dowodzą, że zarówno Gunnlaugsson jak i jego żona zachowali prawo do pełnego zarządzania Wintrisem. Najbardziej kontrowersyjny jest jednak sposób działania firmy. Wintris inwestował m.in. w islandzki system bankowy, w tym w trzy banki, które upadły w czasie ostatniego kryzysu bankowego. Stały się one wierzycielami firmy powiązanej z politykiem.

Gunnlaugsson został premierem w 2013 roku i brał udział w negocjacjach mogących mieć wpływ na zyski Wintris. Polityk opowiadał się za wstrzymaniem wypłat zagranicznym klientom banku. Gdyby do tego doprowadzono, inwestycje Wintris straciłyby na wartości.

Szwedzka telewizja SVT próbowała spytać Gunnlaugssona o działalność firmy i jego związki z nią. Początkowo polityk w wywiadzie próbował wytłumaczyć dość skomplikowane zmiany własnościowe Wintris. W końcu wyraźnie zestresowany wstał, zapewniając jednocześnie, że „wszystko zostało uwzględnione w zeznaniach podatkowych”.

Pytacie mnie o rzeczy, z którymi nie miałem nic wspólnego. To absurd. Wrobiliście mnie w ten wywiad pod fałszywym pretekstem

— stwierdził i odpiął mikrofon.

Zarzucił dziennikarzom, że pytają go „o coś, co nie jest podejrzane” i wyszedł z pokoju, dodając jeszcze, że działania mediów „są niewłaściwe”.

CO CHODZITEJ SPRAWIE? CZYTAJ NA KOLEJNEJ STRONIE =========>>>>

12
następna strona »

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...