To już nie jest tylko problem tych, którzy wzięli kredyty, ale całego systemu bankowego

mówił w programie „Bliżej” Janusz Szewczak, komentując sprawę problemów „frankowiczów”.

Gwałtowny wzrost wartości franka szwajcarskiego, spowodował, że ponad 550 tysięcy kredytobiorców w Polsce znalazło się pułapce kredytowej. Wielkość ich zadłużenia zwiększyła się w kilka minut niemal o połowę. Wielu nie jest w stanie spłacać tak powiększonych o kilkaset złotych miesięcznych rat. Wszyscy czują się bankowymi niewolnikami.

O problemach „frankowiczów” rozmawiali goście „Bliżej” Jana Pospieszalskiego.

Maciej Pawlicki - zaproszony także jako kredytobiorca - tłumaczył, na czym, jego zdaniem, polega istota problemu.

To była pokusa niskiej raty i o wiele korzystniejszego przelicznika. Słyszałem historyjki, że to najbardziej stabilna waluta, etc… Ale powiem coś, co przebija się z wielkim trudem: to nie są kredyty we frankach, ale w złotych, z klauzulą indeksacyjną prawomocnie zakazaną przez polski sąd! Tylko że banki nie przestrzegają tego wyroku - jedynej pomocy, jakiej oczekujemy, to fakt, by wyroki sądów były respektowane przez korporacje i banki. (…)

— mówił publicysta „wSieci”, dodając, że poszkodowani chcą jedynie, by banki oddały „ukradzione” pieniąze.

CZYTAJ WIĘCEJ: NIE MA kredytów we frankach. To kredyty w złotych z klauzulą indeksacyjną prawomocnie zakazaną przez polski sąd

Stanisław Kluza, b. przewodniczący KNB/KNF i b. minister finansów mówił, że scenariusz, w którym pojawiają się problemy, był do przewidzenia.

KNF od samego początku zwracała uwagę na ryzyko w tego typu kredytach. (…) Ten głos był wbrew opinii publicznej, sektora bankowego i opinii niektórych ministrów, w tym ministra finansów. Zwróćmy uwagę, jak licznej drugiej stronie ten głos musiał się przeciwstawiać

— mówił Kluza.

I dodawał, że przez „40 miesięcy narastało niedopasowanie kursu franka do innych walut”. To, w jego ocenie, dowodzi, że banki i instytucje państwa miały świadomość zagrożenia, ale niewiele z tym robiły.

Przywołano również opinię prof. Witolda Modzelewskiego, który kredyty we frankach nazwał rodzajem zakładu.

Władza publiczna musi sprawdzić i poinformować nas wszystkich o korzyściach, które uzyskano w wyniku tych działań: kto zyskał na tym, ile zyskał… Pewne kwoty już znamy - mówi się o 50 mld złotych za cały ten okres, choć nie mamy pewności, czy to jest kwota dobrze policzona i pełna

— ocenił ekonomista.

W programie wziął również udział Janusz Szewczak, który sprawę kredytów we frankach ocenił w następujący sposób:

To była zręcznie zaplanowana pułapka, w którą wpuszczono nie tylko Polskę, ale inne sąsiadującymi z nami kraje - tyle, że niektóre jak Węgry zdążyły uciec. W naszym kraju rządzi lobby bankowe, a nie żadne instytucje… (…) To już nie jest tylko problem tych, którzy wzięli kredyty, ale całego systemu bankowego

— ocenił główny ekonomista SKOK.

Kluza dopowiadał, że Nadzór pytał banki o wiarygodność portfeli i dziś rozliczyć ich z tych zapowiedzi.

Z kolei Beata Komarnicka-Nowak, prawnik, pełnomocnik zbiorowego pozwu sądowego w sprawie kredytów frankowych mówiła o szczegółach pozwu.

To pierwszy pozew zbiorowy. Rozprawa odbędzie się pod koniec lutego. Uważamy, że ta umowa kredytowa jest nieważna lub nie istnieje. To tylko zabieg bankowy - wpisana kwota w umowie bankowej, natomiast nasi klienci nie widzieli tego franka. Umowa jest też nieważna, bo bank ustalając kurs robił to wg swojego widzimisię

— wyliczała pani prawnik.

I dodawała, opowiadając o szczegółach pracy banku przy przyznawaniu takich kredytów.

Do naszej kancelarii zadzwonił były bankowiec i opowiedział, jak sprzedawano ten produkt - produkt, a nie kredyt… Ten skruszony człowiek powiedział mi, że jeśli nie sprzedawał kredytów we frankach, to miał obcinaną prowizję-premię za swoją pracę o 80%! Gdy próbował mówić klientom o możliwym ryzyku, to wołano go do przełożonego i mówiono: „Klient nie musi wiedzieć wszystkiego!”. Gdzie tutaj jest równowaga?

— zastanawiała się Komarnicka-Nowak.

Mariusz Korpalewski, inny prawnik uczestniczący w programie mówił, że z zestawień banków sprzed kilku lat wynika, że banki przyznawały zdolność kredytową we frankach o wiele wyższą niż w złotówkach.

Dlaczego KNF w 2007 roku nie potrafiła tego odnaleźć i ukarać wtedy tego banku?

— pytał Korpalewski.

Dodawał, że w Polsce patologia dotyczy również tego, że mieszkanie lub dom nie są gwarantem spłaty całego kredytu hipotecznego. Szewczak przypominał z kolei, że szef KNF mówił jeszcze niedawno, że nie ma problemu.

To jest problem banków, które udzieliły tych kredytów

— podkreślił.

Z kolei Maciej Pawlicki zaapelował do frankowiczów, by dali wyraz swojemu niezadowoleniu i zaprotestowali.

svl, TVP Info