Zorro i piwo. "Namiestnicy z UE nie cofną się przed niczym"
Zorro i piwo. "Namiestnicy na Polskę z ramienia Unii Europejskiej (Niemiec) nie cofną się przed niczym"

Na rzecz kandydata Platformy pełną parą pracowały służby, media, fundacje, szare eminencje. By zrobić z Karola Nawrockiego gangusa i alfonsa, oskarżono go
Kampania prezydencka przypomniała nam, że III RP jest produktem demokratycznopodobnym. Podstawą demokracji są wybory. A tu po raz kolejny okazało się, że namiestnicy na Polskę z ramienia Unii Europejskiej (czytaj: Niemiec) nie cofną się przed niczym, by zdeformować ten akt. Na rzecz kandydata Platformy pełną parą pracowały służby, media, fundacje, szare eminencje i nawet przyjechał syn George’a Sorosa, by dopatrzeć interesu. Niestety czymś normalnym stało się przeświadczenie, że władza „poprawi” wynik II tury, by domknąć system i postawić kraj w stan likwidacji. Jednak w pamięci gminnej pozostaną inne zdarzenia. W Tarnowie na rynku podczas wiecu Rafała Trzaskowskiego z dachu jednej z kamienic zwisał pokaźny baner #ByleNieTrzaskowski. A na dachu ukazał się Zorro. Polska oszalała na punkcie mężczyzny w masce. Śmiechu było, a było, gdy policja wszczęła poszukiwania wywrotowca.
Jeszcze nie wszyscy ochłonęli, a akcja przeniosła się do pubu Mentzena. Tu właściciel gościł Rafała Trzaskowskiego i Radosława Sikorskiego. Piekło zamarzło. Lider Konfederacji był na noże z politykami PO za oszczerstwa w tzw. kampanii profrekwencyjnej. Zamiast wywracać stolik, postawił na nim piwo i biesiadował z konkurentami. To jednak nic.
