Zakazany temat, czyli imigracja i przymusowe przesiedlenia
Zakazany temat, czyli imigracja i przymusowe przesiedlenia. "Mamy do czynienia ze swoistą schizofrenią, rozdwojeniem jaźni"

Jak w ogóle można mówić o jakichś prawach człowieka i jednocześnie traktować ludzi jak towar do przerzucania z magazynu z nadwyżkami, tam gdzie jest jeszcze trochę miejsca.
Trzeba przyznać, że opozycji udaje się narzucać niemające fundamentalnego znaczenia, chwilowe, przemijalne tematy, wokół których chciałaby budować kampanię wyborczą. Na dodatek Zjednoczona Prawica pod wpływem mediów i opozycyjnej propagandy zdaje się wycofywać z tych, które są niezwykle istotne, i które mogłyby przysporzyć jej głosów. Bardzo to niemądre. Jeśli opozycja mówi, że coś nie jest tematem, który interesuje Polaków – jak np. kwestie imigracyjne, to oznacza, że właśnie nim jest.
Wiadomo o czym opozycja będzie mówić bez przerwy – np. o inflacji, bo jej wysokość jest jedynym niekorzystnym wskaźnikiem gospodarczym, dzięki któremu może powielać swoje paranoiczne wizje, jakoby Polska popadała w ruinę, pogrążała się w kryzysie, a Polacy w nędzy. Nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością, bo inflacji towarzyszy wzrost płac – w czerwcu już realny, ale opozycja będzie mówić o szalejącej drożyźnie. Jeżeli 100 tys. razy powtórzy się, że inflacja jest największym problemem, a w mediach pojawi się 7 tys. tytułów z tą tezą, to wiadomo, że w każdych badaniach to wyjdzie. Zapytani o to, co jest największym problemem Polaków, co budzi ich obawy odpowiadamy: inflacja. I niekoniecznie mamy na myśli siebie, tylko uważamy, że wszyscy wkoło tej zmory się boją.
