Zachód, Chiny, Indie. Tak – to Kościół niańczył Europę
Zachód, Chiny, Indie. "Zachód wyhodował sobie barbarzyńcę." Odrzucenie religii doprowadziło do załamania Zachodu

Europejczycy mogą już tylko z sentymentem wspominać stare dobre czasy i swój udział w sztafecie globalnych hegemonów. To dechrystianizacja prowadząca do załamania kultury Zachodu jest głównym źródłem naszych dzisiejszych kłopotów, naszej europejskiej słabości.
Nasza przewaga Robert Tekieli cywilizacyjna wynikała z płodnego poznawczo i twórczo uniwersalizmu chrześcijaństwa. Z apetytu na prawdę, z ciekawości świata, z potrzeby obiektywizacji, demitologizacji rzeczywistości, z przymusu kwestionowania każdej, wydawałoby się – oczywistej, tezy. Warto się zastanowić, dlaczego się to skończyło.
Pierwsza Europa miała swego Karola, króla Franków i Longobardów, nazwanego Wielkim, któremu w 800 r. cesarską koronę założył na głowę papież Leon III. Cesarzem rzymskim został mąż stanu, rycerz i prawodawca zdolny przekuć chrześcijański uniwersalizm w materialną, prawną i kulturową rzeczywistość nowego imperium. Powstał niedościgniony przez wiele wieków nowy model nauki, szkolnictwa i administracji państwowej. Ów renesans karoliński został wywiedziony z objawienia przez zaplecze intelektualne władcy skupione wokół Alkuina z Yorku, naukowca i teologa, twórcy szacownej i słynnej w całym ówczesnym świecie cesarskiej szkoły pałacowej. W taki sposób 1225 lat temu chrześcijański cesarz stworzył imperium od Ebro po Łabę – nie tylko na drodze podbojów militarnych i reform administracyjnych, lecz także, a może głównie, dzięki umocnieniu kultury.
