Wyznanie Rosjanina: wszyscy jesteśmy winni
Wyznanie Rosjanina: wszyscy jesteśmy winni. Większa część społeczeństwa popiera władzę, reszta nie potrafi zaprotestować

Żenia ma zablokowane konta bankowe ze względu na sankcje. Śmiejemy się, że Putin nadal żyje jak car, a niezgadzający się z nim obywatel musi ciułać gotówkę na przelot.
Można by go ostrożnie nazwać członkiem liberalnego establishmentu Moskwy. Przecież organizował w stolicy wielkie międzynarodowe wydarzenia kulturalne, pokazywał mi swoje zdjęcia z samym prezydentem Dmitrijem Miedwiediewem czy innymi ważnymi politykami. Jednak wystarczyło 30 minut na proteście przeciwko inwazji na Ukrainę, by życiowe miejsce Jewgienija Vintur-Irverstaga usunęło mu się spod stóp. Wyjechał z Rosji, być może na zawsze.
W pełni zadowolony ze swoich życiowych osiągnięć, pewny siebie, zupełnie niefrasobliwy, przyjechał na warszawski dworzec autobusem, wcześniej z trudnościami przekraczając granicę polsko-białoruską. W jednej dużej walizie zmieścił swój dobytek. Nagłą życiową zmianą nie był przejęty – jako organizator koncertów z kontaktami w świecie artystycznym poradzi sobie w dowolnej stolicy Europy. Warszawa była dla niego jedynie miejscem przesiadki. Spotkaliśmy się, by porozmawiać o nastrojach liberalnego pokolenia trzydziestoparolatków i ich stosunku do rosyjskiej agresji.
