WYWIAD. Kuźmiuk: Ekipa Tuska realizuje plan „po nas choćby potop”WYWIAD. Zbigniew Kuźmiuk: Na wszystkie zaplanowane wydatki w 2027 roku trzeba pożyczyć

Jak pokazuje praktyka czterech ostatnich budżetów państwa, są one układane według dwóch zasad: na wszystkie zaplanowane wydatki w danym roku trzeba pożyczyć ok. jedną trzecią ich kwoty, deficyt stanowi natomiast blisko 50 proc. dochodów budżetowych. Takiej rujnującej strategii nie wytrzyma żadne państwo.
Ze Zbigniewem Kuźmiukiem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, członkiem Komisji Finansów Publicznych, rozmawia Jerzy Szmit
Jerzy Szmit: Przez 4 lata rządów Donalda Tuska zadłużenie naszego państwa wzrośnie o ok. 1 bln zł, to jest 1 tys. mld zł, a w ciągu 22 lat naszego członkostwa w Unii Europejskiej wpłynęło do nas z Brukseli (po odliczeniu składki) 750 mld zł.
Zbigniew Kuźmiuk: Tylko suma deficytów budżetowych za te 4 lata rządów Tuska wyniesie wspomniany w pytaniu 1 bln zł. A dług publiczny związany z realizacją tych budżetów może wynieść ok. 1,5 bln zł. Dla porównania: wszystkie rządy od 1990 do 2023 r. – według unijnych procedur liczenia długu – zadłużyły nas na niecałe 1,7 bln zł. Ta ekipa rządowa przez 4 lata zadłuży nas na ok. 1,5 bln zł, czyli niewiele mniej. Te liczby krzyczą, że ekipa Tuska realizuje plan „po nas choćby potop”.
Jakie będą tego konsekwencje?
Pierwsze już są. Agencja Moody's obniżyła ocenę stanu finansów publicznych Polski, co przekłada się na koszty obsługi długu. Za naszych rządów przy obligacjach 10-letnich płaciliśmy ok. 5 proc. W tej chwili to jest już 6,4 proc. i będzie rosło, jeżeli ten budżet zostanie uchwalony w przedłożonym kształcie. A będzie, bo przecież jego autorami są Tusk z Domańskim.
W ostatnich dniach złotówka nieznacznie osłabła.
Tak, to skutkuje w tej części długu, którą mamy w walutach obcych, wzrostem kosztów jego obsługi. Teraz mamy głównie dewaluację złotego w stosunku do dolara, co dla naszej gospodarki jest niekorzystne z tego powodu, że większość surowców energetycznych pochodzących z importu jest rozliczana w dolarach. To zapewne spowoduje kolejny impuls inflacyjny.
