Wyjść z postkomunizmu. "Nadal zatruwają polską politykę"
Wyjść z postkomunizmu. "Nie będą budować państwa prawa, ale wspierać układ, któremu zawdzięczają swoją pozycję"

Wyroki dla najgorszych przestępców przestają być ważne, jeśli wydaje je „neosędzia”, ale są ważne, jeśli orzeknie on na rzecz Waldemara Żurka albo uniewinni skorumpowanego współpracownika Tuska.
Odmowa nominacji 46 sędziów przez prezydenta Nawrockiego wykracza poza doraźną walkę polityczną i jest istotnym krokiem w kierunku likwidacji komunistycznych pozostałości w systemie III RP. Sięganie do historii w opisie konfliktów obecnych może budzić opór, dzieje państwa przebiegają jednak w rytmie długiego trwania i chociaż ludzie z nomenklatury PRL nie odgrywają już znaczących ról publicznych, to powołane przez nich instytucje nadal zatruwają polską politykę. Szczególne znaczenie ma to w przypadku wymiaru sprawiedliwości III RP.
Przy okrągłym stole komunistyczna strona zaproponowała przyjęcie zasady cywilizacji zachodniej, tzn. niemożności odwołania sędziów z powodów politycznych. W tym wydaniu była to karykatura. Sędziów nie należy odwoływać ze względów politycznych, jeśli zostali powołani poza tego typu uwarunkowaniami. W innym przypadku nie będą budować państwa prawa, ale wspierać układ, któremu zawdzięczają swoją pozycję. I tak się stało w Polsce.
