Wyimki z „Dziadów” – geniusz miejscaWyimki z „Dziadów” – geniusz miejsca. Zarazem coś łączy te ciekawostki – zamysł, aby nakręcić je w litewskich „dekoracjach”

Kręcę nosem, tymczasem wielu tradycyjnych widzów naprawdę przeżyło ten spektakl.
Do spektaklu TVP „Dziady. Śladami Mickiewicza” mam mieszany stosunek. Pamiętam czasy, gdy publiczna telewizja była w stanie wystawić cały ten dramat w reżyserii Jana Englerta (1997 r.). Dziś, więziona tyranią formatu, przekonaniem, że widza nie ma co za długo męczyć klasyką konkurencyjną wobec reklam, pokazała nam jedynie trzy sceny. Traktowane jako osobne ciekawostki, choć spięte słowami wstępnymi, pięknie wygłoszonymi przez Przemysława Stippę.
Zarazem coś łączy te ciekawostki – zamysł, aby nakręcić je w autentycznych litewskich „dekoracjach”. Prezes Mateusz Matyszkowicz powołał do życia swoje ukochane dziecko, polski kanał TVP Wilno, teraz wciągnął jego ekipę do współpracy. „Bal u senatora” oglądamy we wnętrzach uniwersytetu wileńskiego, sławną Wielką Improwizację w celi Konrada koło Ostrej Bramy, wreszcie sekwencję II części dramatu z tytułowymi obrzędami dziadów w scenerii góry krzyży cmentarza Szawelskiego. Pierwszą z nich nagrano, lecz dwie były emitowane na żywo. Trudno nie wyczuć klimatu miejsc. I nie poczuć doniosłości zdarzenia, kiedy z Litwinami w coraz większym stopniu wspólnie czujemy historię.
