Wspomnienie inspirowane Kaszpirowskim. "Śmiech to zdrowie"Wspomnienie inspirowane Kaszpirowskim. "Prawdziwa wolność zaczyna się wtedy, kiedy wolno śmiać się z każdego"

Odszedł z tego padołu rosyjski uzdrowiciel Kaszpirowski. Facet, który leczył przez telewizor, licząc do 20, ale sam się nie wyleczył, biedak. Telewizory są gorsze? Wiara w znachorów nigdy nie gaśnie. Pamiętam tłum oczekujący na spotkanie. Kręcił się jakiś gość i wołał: „Ludzie, ja chodzę!”. Ktoś spytał: „Co, uzdrowił pana?”. „Nie, samochód mi ukradli”. To był bodajże 1990 r.
W Polsce zaczynała się nowa era, mówiono, że postkomunistyczna. Żartowałem w kabarecie: czeka nas długi post. I korzystając z metody Kaszpirowskiego, snułem monolog jako tutejszy uzdrowiciel. Rolnik spod Gołdapi kompletnie wyłysiał, choć był rudy. Nauczycielka języka rosyjskiego z Legnicy zapomniała języka w gębie. Dentyście z Bolesławca wypadły wszystkie plomby z szuflady. Przede wszystkim leczę ze złudzeń. Śmiech oczyszcza chore tkanki. Proszę, rozprężamy przeponę. Niech pracuje, porusza wątrobę. Krew żywiej krąży i czyści organizm z pokładów chamosterolu. Człowiek uśmiechnięty przestaje być chamem. Bufetowa z Rozprzy pisze do mnie, że gdy puszcza z taśmy moje nagrania, miejscowy element przestaje tłuc kufle na jej głowie. Zdrowy śmiech działa lepiej niż wódka Stołiczna. Dyrektorzy hoteli, notorycznie głusi, ostatnio odkryli, że mają dobry podsłuch. OPZZ przejrzało na oczy i dostrzegło krzywdę klasy robotniczej. Klawisze przepraszają więźniów. Policja przeprasza za milicję. Emeryci przepraszają ZUS, że jeszcze żyją. Kwitnie grzeczność w narodzie. Śmiechoterapia działa. Pewien kaleka odrzucił laskę, niestety trafił w głowę zdrowego człowieka, który doznał wylewu zupy do zlewu. Lutek B., który moczył się w nocy, teraz moczy większe sumy w kasynie… Otrzymuję błagalne prośby o pomoc. Pani Pytkowska z Pytkowic pyta, czy mogę pomóc jej zięciowi mieć dzieci. A ileż to roboty... Z tym że takie seanse prowadzę w innym miejscu.
