Wpływy i komisje
Wpływy i komisje. Ich media dziwią się, po co Polakom komisja do badania wpływów rosyjskich

Niewykluczone, że po wyborach powstanie potrzeba powołania komisji do zbadania wpływów niemieckich…
Stosunki polsko-niemieckie stają się coraz bardziej napięte. Prasa niemiecka agresywna. Komisarze stymulowani niejawnymi wpływami, nieustannie chcą nas karać finansowo.
Nie wiadomo, czy spotkanie przedstawicieli państw Trójkąta Weimarskiego coś w tej materii zmieni. Ale prawdę mówiąc, nie muszą być najlepsze te stosunki. Niech się Niemcy opamiętają. To oni są nam winni zadośćuczynienie za liczne przestępstwa dawne i nowe. Pora odłożyć na lepsze czasy manierę przebaczania wobec złoczyńców, bo się rozzuchwalają. Szukają symetrii we wzajemnych przewinach. W każdej antypolskiej inicjatywie ze strony Centralnego Komisariatu UE widać, kto pociąga za sznurki brukselskich kukiełek. Nie potrafią być partnerami. Chcą się tu panoszyć. Zainstalować tu swój rząd. Tak jak Stalin zainstalował Bieruta. W jakim celu? Żeby nas wyzyskiwać. Przyzwyczaili się od paru wieków, że można Polskę okradać, i trudno im się odzwyczaić. Nawet wykonanie prostego gestu – jak zwrot bezspornie polskich dzieł kultury – nie jest z ich strony możliwe. Takie sobie uchwalili prawa, że nie da się ich ominąć. Mówił o tym wicepremier Gliński, jak nonszalancko potraktowała te problemy berlińska rozmówczyni.
