Wojna między słoniami a ludźmi. "Połowa słoni już zabita"
Wojna między słoniami a ludźmi. "Połowa słoni, które przeprowadzono na północ kraju, została już zabita"

Realizowany w Malawi projekt jest typowym przykładem „imperializmu w zakresie ochrony przyrody”.
Wszystko miało wyglądać inaczej, kiedy w 2022 r. holenderska organizacja zajmująca się ochroną dzikiej zwierzyny zaproponowała rządowi w Malawi, że sfinansuje przeniesienie słoni z parku narodowego Liwonde do Kasungu. Chodziło o ochronę tych wielkich ssaków, których populacja – głównie w wyniku kłusownictwa – spadła w Afryce z 1,3 mln sztuk w latach 80. ub.w. do ok. 415 tys. obecnie.
Holendrzy sfinansowali przeprowadzkę 263 zwierząt na północ Malawi, a światowe media obiegły filmy przedstawiające ładowanie na ciężarówki uśpionych słoni. Wydawało się, że wszystko idzie doskonale, kiedy jednak ideologia przysłania rzeczywistość, skutki najczęściej są opłakane. Dlaczego? Słonie nie miały zamiaru siedzieć na miejscu i już 24 godziny po „przeprowadzce” wybrały wolność, tratując ogrodzenie i wszystko, co znajdowało się na ich drodze. Sytuacja byłaby zabawna, gdyby nie okazała się tragiczna. Uciekające zwierzęta zadeptały dwóch farmerów i przekroczyły granicę z sąsiednią Zambią, inicjując ciąg wydarzeń, które można określić mianem wojny między słoniami a ludźmi.
