Wielkanoc w Brukseli, czyli zmartwychwstanie rozsądku?
Wielkanoc w Brukseli, czyli zmartwychwstanie rozsądku? "Europejskie gospodarki na wózku inwalidzkim". Potrzeba cudu

Jak dotąd jedyne, co w Brukseli skutecznie się rozmnaża, to regulacje, zakazy i powołania do nowych agencji.
Dla jednych Wielkanoc to czas zadumy i nadziei. Dla innych ostatnia chwila oddechu przed kolejną porcją decyzji eurokratów serwujących nam „zielone jaja z niespodzianką”. Aż się chce zapytać: czy w tym roku ktoś w Komisji Europejskiej odważy się odrodzić jako realista?
Unia Europejska przeżywała właśnie swój własny Wielki Tydzień – pełen cierpienia i upadków. Jednak zamiast refleksji i opamiętania ma kolejne pomysły na „ratowanie planety” kosztem europejskiego przemysłu, portfeli obywateli i zdrowego rozsądku. Ostatnie propozycje Clean Industrial Deal czy rzekomy „plan wsparcia dla motoryzacji” to nie ratunek, tylko plaster na złamany kręgosłup gospodarki.
