Wielka strategia kanclerza Merza. "Przeciw Ameryce"
Wielka strategia kanclerza Merza. "Polska stanie się państwem buforowym, na terenie którego będą się toczyć walki"

Berlin nie chce „europeizacji” polityki obronnej i uwspólnotowienia zakupów broni, bo ma zamiar składać zamówienia przede wszystkim w niemieckich firmach. Chodzi zarówno o rozbudowę własnych, a nie francuskich, włoskich czy polskich zdolności, jak i o pobudzanie koniunktury własnego przemysłu.
Niemcy „chcą zbudować najsilniejszą armię konwencjonalną w Europie” – mówi otwarcie Merz. W ten sposób dążą do umocnienia swojej przywódczej roli na Starym Kontynencie. Co to oznacza dla Polski?
W minionym tygodniu po raz pierwszy zebrała się pod kierownictwem kanclerza Merza niemiecka Rada Bezpieczeństwa. Ten nowy organ rządowy, obradujący w tajemnicy i każdorazowo decydujący, czy poinformować opinię publiczną o przedmiocie swych prac, ma dbać o bezpieczeństwo, ale jednocześnie realizować to, co Anglosasi określają mianem „wielkiej strategii”, czyli wytyczać kurs niemieckiego państwa na najbliższe lata, a może nawet dziesięciolecia.
