W oczekiwaniu na atak. "Burza o kontrakt koreański"W oczekiwaniu na atak. "Sygnały o zbliżającej się medialno-politycznej burzy w związku z kontraktem koreańskim już są"

Polacy nie kupują broni tam, gdzie powinni, a na dodatek mogą blokować w ten sposób ideę europejskiej suwerenności strategicznej, stawiając na Stany Zjednoczone i ich sojuszników.
Decyzja Warszawy o rozpoczęciu współpracy wojskowej z Koreą Południową, delikatnie sprawę ujmując, nie wzbudza w stolicach zachodniej Europy entuzjazmu. Możemy zatem niedługo spodziewać się jak zawsze zmasowanego ataku medialnego i prób przekonania nas, że podjęliśmy złą decyzję.
Plan był zupełnie inny. Jeszcze w kwietniu kanclerz Scholz zaproponował formułę Ringtausch. Tym mianem w Niemczech określa się zwyczaj wymiany obrączek w czasie ślubu i takim węzłem małżeńskim docelowo miały związać się z niemieckim przemysłem zbrojeniowym państwa takie jak Polska, które zdecydowały się przekazać swój sprzęt pancerny i artyleryjski, pochodzący jeszcze z czasów sowieckich, walczącej Ukrainie. My w zamian za nasze czołgi mieliśmy otrzymać niemieckie Leopardy, a w nieodległej przyszłości, o czym niedawno pisała w liście do wicepremiera Mariusza Błaszczaka jego niemiecka odpowiedniczka, Polska kupiłaby nową ich wersję. W ten sposób małżeństwo zostałoby zawarte, a nawet skonsumowane, a niemiecki sektor przemysłowy otrzymałby w perspektywie gigantyczne zamówienia.
