W narracji pogubieni. "Jak państwo polskie jest nieprzygotowane"W narracji pogubieni. "Niebezpieczeństwo czyha na nas nie tylko ze Wschodu, lecz także z Zachodu"

Jeśli na poważnie brać to, co od pół roku komunikuje rząd w sprawie zagrożenia ze Wschodu, można dojść do wniosku, że ktoś oszalał. Z jednej strony co jakiś czas „wpada” przekaz o tym, że Rosja szykuje się do ataku na Polskę i może się to stać tuż, tuż, z drugiej – nie potrzebujemy amerykańskiego wsparcia i mamy czas na rozwijanie europejskiego systemu obrony.
Wydarzenia na Lubelszczyźnie pokazały dobitnie, jak bardzo państwo polskie jest nieprzygotowane na sytuacje kryzysowe. Alerty pogodowe – to rządzącym wychodzi, ale gdy spada obiekt wojskowy, nagle się okazuje, że polscy obywatele są pozostawieni sami sobie. Słyszą syreny i mają się domyślić albo dowiadywać pocztą pantoflową, co się wydarzyło i co robić dalej. Wyobraźmy sobie, w jakiej sytuacji znaleźli się mieszkańcy Tarnawy-Kolonii i Tokary. Między miejscowościami, gdzie spadła ta rosyjska rakieta, oraz w ich najbliższym sąsiedztwie mieszka łącznie kilkaset osób, ale w szerszej okolicy, obejmującej też pobliskie miejscowości, takie jak Tarnawa Duża czy Tarnawa Mała, jest to nadal rzadko zaludniony obszar, mieszczący się w ramach gminy Turobin, która jako całość liczy obecnie 5,3–5,6 tys. mieszkańców. Ci wszyscy ludzie i ich bliscy rozrzuceni po kraju przez kilka godzin w trwodze oczekiwali na jakąkolwiek informację. A obywatele całej Polski wciąż nie mogą się doczekać schronów zgodnych z obligami wynikającymi z ustawy.
