W co gra towarzysz Czarzasty. "Cel budzi oburzenie i pogardę"
W co gra towarzysz Czarzasty. "Prawdziwy cel groźnej dla Polski, antyamerykańskiej gry marszałka Sejmu budzi oburzenie i pogardę"

Lansując się atakami na Nawrockiego, a teraz na Trumpa, Czarzasty próbuje przejąć kontrolę nad frakcją „wściekłych” w obozie Tuska, licząc, że w ten sposób przesunie kilka procent najbardziej radykalnych głosów z KO na Lewicę oraz wybije się na pozycję głównego wasala premiera, bez którego ten nie będzie już mógł się obyć.
Przewodniczący parlamentów USA i Izraela wykazali się sporą naiwnością oraz słabą znajomością polskiej polityki, kiedy uznali, że list otwarty w sprawie Nagrody Nobla dla Donalda Trumpa mogą podpisać wspólnie z marszałkiem polskiego Sejmu. Najwyraźniej nie wiedzieli, co to za figura polityczna ten Włodzimierz Czarzasty i nie zadali wcześniej takiego pytania służbom specjalnym swoich krajów.
Zarówno Izraelczycy, jak i Amerykanie nie od dziś mają skłonność do bagatelizowania komunistycznej przeszłości polityków z Europy Środkowej i Wschodniej (w przeciwieństwie do choćby Włoch czy Francji, gdzie zwykli przywiązywać do tego sporą wagę), bo wydaje im się, iż ci bywają nawet bardziej filosemiccy i usłużni wobec Ameryki od innych, jak faktycznie bywało w Polsce z Leszkiem Millerem czy w Rumunii z Adrianem Năstase. Ale po pierwsze, czasy się zmieniły, a w Europie „bycie na lewicy” mierzy się dziś antytrumpizmem, a nawet coraz częściej – antysemityzmem. A po drugie, przypadek Czarzastego to całkiem inna polityczna historia.
