Uzda Trumpa na Tuska. "Premier Polski boi się Donalda Trumpa"Uzda Trumpa na Tuska. "Premier Polski boi się jedynie prezydenta Stanów Zjednoczonych"

Obecny premier Polski boi się jedynie prezydenta Stanów Zjednoczonych i tylko ten strach hamuje jego odwetowe, niszczące demokrację wyczyny.
Od 2024 r. trwają jawne i niejawne interwencje prezydenta Donalda Trumpa oraz urzędników jego administracji w obronie polityków obecnej opozycji, a także ważnych instytucji państwowych oraz ich szefów, których Tusk chciałby wyrzucić, a nawet wsadzić do aresztów wydobywczych lub do więzienia po procesach pokazowych. Tusk i jego ludzie muszą się z tym liczyć oraz brać to pod uwagę w swoich planach odwetu na politykach oraz zamiarach „zdobycia” kolejnych instytucji.
O istnieniu swego rodzaju uzdy nałożonej na premiera Tuska przez prezydenta Trumpa 19 września 2026 r. wygadał się Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości i prokurator generalny. W Radiu ZET powiedział:
Ja nie chcę mówić, co prezydent Trump zrobi, czy wstrzyma [budowę stałej bazy USA]. Bo raz słyszymy, że wycofuje wojska z Polski, następnego tygodnia słyszymy, że te wojska zostają. Jednego dnia jest baza, później nie ma skonkretyzowanej żadnej decyzji amerykańskiej. Więc ja bym chciał, żeby Amerykanie, wspierając nas jako sojusznicy w kwestiach wojskowych, do spraw wewnętrznych Polski się nie mieszali. Dla nas najważniejsze jest, żeby polskie instytucje ochrony prawa działały, bo jeżeli nie działają i tutaj jest całkowity paraliż niektórych instytucji, to Rosja zaciera ręce i tak naprawdę Putin się cieszy z tego, co się dzieje. Więc my musimy przywrócić działanie prawa.
Tłumaczenie walką z Putinem demolowania państwa prawa w imię jego przywracania jest czystą groteską i służy tylko na użytek wewnętrzny. Ale ta demolka nie pozostaje w USA niezauważona, a do Warszawy płyną kolejne ostrzeżenia.
W otoczeniu Donalda Tuska można usłyszeć, że 18 września 2026 r. nie doszło do fizycznego ataku na Trybunał Konstytucyjny i jego prezesa Bogdana Święczkowskiego, bo z Waszyngtonu nadeszły wyraźne groźby, że Tusk zapłaciłby za to bardzo wysoką cenę. Za ostrzeżenie uważa się również odwołanie (przełożenie) wizyty w Waszyngtonie wicepremiera i ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza, choćby rządzący wymyślili tysiąc „zwykłych” powodów, dlaczego tak się stało.
