UWAGA! SYGNALISTA NADAJE! Nieoficjalny przegląd tygodniaUWAGA! SYGNALISTA NADAJE! Nieoficjalny przegląd tygodnia w polskiej polityce od lewicy do prawicy

Najsłynniejszy lekarz i były radny KO najwyraźniej przestraszył się własnej popularności i nie wyraża już zgody na publikację swojego nazwiska i wizerunku. Stwierdził podobno, że ma w d... sławę. Doceniamy tę postawę i z szacunku dla jego skromności będziemy go odtąd nazywać Dawidem K., pamiętając jednocześnie o nakładaniu mu na uśmiechniętą twarz czarnego paseczka. Przemiana Dawida K. nastąpiła podczas długo odkładanej wizyty w prokuraturze, gdzie miał usłyszeć zarzut oszustwa na kwotę 580 tys. zł. Dawid nie przyznał się do niczego i poszedł do domu. Oczywiście nie od razu, bo prokurator zdecydował o wpłacie poręczenia w wysokości 200 tys. zł. Ale to żaden problem – dla niektórych stachanowców to raptem 10 godzin pracy. Da się odżałować.
Prokuratura twierdzi, że nie znalazła dotąd dowodów na istnienie saloniku dla VIP-ów w warszawskim Szpitalu Południowym. Dawid K. miał jakieś znajomości wśród polityków, ale żeby od razu salonik? Bez przesady. Po prostu lubili się, a on, jak to lekarz, zawsze był skory do pomocy, więc i posadził wygodnie na kanapie, i kawy przyniósł. W końcu pacjent naszym panem, a Szpital Południowy jest wizytówką służby zdrowia pod rządami KO. Nie mogło być inaczej.
Niektórzy mają pretensje do Dawida, że miział się z politykami. Tak mogą myśleć jedynie ludzie prymitywni, zawistni i nieobyci w świecie. Weźmy np. takiego Kosiniaka-Kamysza. Gdy „Tygrysek” był na stażu medycznym w Ameryce, poznał samego Trumpa, Hegsetha, Rubio i wszystkie inne gwiazdy Białego Domu. Bez zbędnego naginania faktów można powiedzieć, że są to jego starzy kumple ze studiów. Teraz dzięki tym znajomościom „Tygrysek” załatwia bazę amerykańską w Polsce. Tak przynajmniej uważa poseł Marek Sawicki. I my mu całkowicie wierzymy.
