Uśmiechnięta dyktatura Rumpelstiltskina
Uśmiechnięta dyktatura Rumpelstiltskina. "Co z prezydentem? Co z konstytucją i Trybunałem Konstytucyjnym?"

Do tego czasu Tusk, jak czarna śmierć z memów, z kosą przechadzająca się korytarzem z drzwi do drzwi, zabije kolejne instytucje poprzez odebranie im umocowania prawnego na rzecz umocowania partyjnego.
Kiedy przyszli po media publiczne, milczałem – nie byłem tam dziennikarzem. Kiedy zamknęli Macieja Wąsika i Mariusza Kamińskiego, milczałem, nie byłem posłem. Kiedy przyszli po prokuratorów, nie protestowałem, nie byłem prokuratorem. Kiedy przyszli po sędziów Trybunału Konstytucyjnego, milczałem, nie byłem sędzią. Kiedy przyszli po mnie, nie było już nikogo, kto mógłby zaprotestować.
Ta parafraza wiersza niemieckiego pastora luterańskiego Martina Niemöllera z 1946 r. w najkrótszy sposób pozwala podsumować to, co się dzieje w Polsce od 13 grudnia ub.r. i co się będzie działo. Jeśli na to wszystko, co się dzieje, spojrzymy z perspektywy czasu i celu, postawionego sobie przez obecnego premiera, łatwiej zrozumieć plan, którym się kieruje.
