Felieton
Upiorny Tusk i szambelani. "Wzburzony poleceniem służbowym"
Upiorny Tusk i szambelani. "Wzburzony poleceniem służbowym, by kandydować do polskiego Sejmu"

Artykuł premium
DołączEwentualny ponowny pobyt na Wiejskiej byłby dla niego, „dużego misia”, czymś upiornym, oświadczył lekko zdziwionej dziennikarce.
Wypsnęło się niejakiemu Tuskowi kilka słów prawdy na temat własnych emocji psychicznych.
Otóż dręczy go demotywacja. Jest najwyraźniej wzburzony poleceniem służbowym, by kandydować do polskiego Sejmu. Nie chce, ale musi. Jest na musiku, jak mawiają karciarze. Ma zadanie powrotu do „tego syfu, tego planktonu”, jak elegancko opisywał jego środowisko polityczne podwładny Graś. Ewentualny ponowny pobyt na Wiejskiej byłby dla niego, „dużego misia”, czymś upiornym, oświadczył lekko zdziwionej dziennikarce. „Sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało” – mawiał bohater sztuki Moliera.
