Ukraiński fatalny wtorek. Pełne wyzwolenieUkraiński fatalny wtorek. Na ile Zełenski mentalnie zaklinował się na wizji wojny aż do pełnego wyzwolenia kraju?

Wtorek 15 listopada był dniem zaiste fatalnym dla prezydenta Zełenskiego...
Po 15 listopada Ukraina jest słabsza, niż była poprzednio. Prezydent Zełenski musi dotkliwie odczuwać, jak zaciska mu się na szyi negocjacyjna pętla, której efekt może być tylko jeden – częściowy rozbiór lewobrzeżnej Ukrainy.
Wtorek 15 listopada był dniem zaiste fatalnym dla prezydenta Zełenskiego. Najpierw na Ukrainę uderzyły dziesiątki wrogich rakiet i bomb, po raz pierwszy doprowadzając system energetyczny całego kraju do granicy katastrofy. Był to ponoć najsilniejszy jednorazowy ostrzał całego państwa, jaki Moskwa przeprowadziła od początku wojny. Na razie jeszcze pogoda – Bogu dzięki – jako tako sprzyja Zełenskiemu, ale na drugą połowę grudnia wszystkie długoterminowe prognozy spodziewają się siarczystych mrozów zarówno w Kijowie, Charkowie, jak i we Lwowie. Niewykluczone, że na Kremlu zakładają, iż jeśli za niedługi czas przeprowadzić jeszcze jeden nalot tej skali na ukraińską energetykę, to jeszcze przed początkiem siarczystych mrozów Zełenski siądzie do bezpośrednich negocjacji z Moskalami. Zwłaszcza jeśli przycisną go trochę mocniej w tę stronę Amerykanie. Nacisk ze strony ekipy Bidena i druzgocący ostrzał ukraińskiej energetyki mają popychać opornego Zełenskiego w tym samym kierunku: by porzucił mrzonki o dymisji Putina i odejściu armii rosyjskiej z Ukrainy jako warunkach wstępnych przystąpienia do rozmów z Moskalami na temat rozejmu.
