Tu zaszła zmiana w scenach mojego widzeniaTu zaszła zmiana w scenach mojego widzenia. "Każdy ma prawo zaprosić do siebie np. ludożerców i wzywać do respektowania ich obyczajów"

Jednak przymuszanie do tego samego Polaków, na których kilkadziesiąt lat temu III Rzesza sprowadziła hekatombę II wojny, jest aktem pogardy charakterystycznej dla Herrenvolk (narodu panów).
Tytuł opowiadania Marii Dąbrowskiej jest cytatem zapożyczonym z wiersza Mickiewicza, będącego tłumaczeniem z Byrona. I w oczywisty sposób premiuje świadków historii. Za racji mojego wieku przeżyłem już wiele przeobrażeń otaczającego mnie świata. I wciąż nie mogę się nadziwić kolejnym zmianom.
Ponad trzy dekady temu miałem problemy z uzyskaniem wizy wjazdowej do RFN. Nie, bo nie! W końcu udało mi się ustalić, że w 1981 r. w kraju nad Łabą pojawił się osobnik o tym samym co ja imieniu, nazwisku i dacie urodzenia. Z nieznanych mi powodów mój „personalny sobowtór” podpadł zachodnioniemieckiej policji i był tam uważany za persona non grata. Wiele czasu i zabiegów kosztowało mnie wyjaśnienie, że ja i on to dwie różne osoby. Kiedy już uzyskałem wymarzoną wizę i po raz pierwszy przekroczyłem „zakazaną” granicę, pomyślałem, że jednak szacun – Ordnung muss sein! (musi być porządek!). Niemcy dbają o swych obywateli i na wszelki wypadek wolą wyrzucić dwóch niepewnych Makowieckich niż wpuścić o jednego za dużo.
