Trzask-prask i się rozeszło. "Gdy miliony wierzą w idiotyzm"Trzask-prask i się rozeszło. "Gdy miliony wierzą w jakiś idiotyzm, to nie przestaje on być idiotyzmem"

Nie da się ukryć, także szczyty głupoty i zakłamania mają słynnych zdobywców. Niby kłamstwo ma krótkie nogi, ale przedreptuje nimi szybko jak cholera.
„Ciasno we łbie, przestronno w gębie” – mawiała moja babcia o takich, których w świecie nie brakuje.
Nie da się ukryć, także szczyty głupoty i zakłamania mają słynnych zdobywców. Niejaki Bart/Bartosz Staszewski, jak traktują o nim życzliwe mu media, „aktywista” w chwili wolnej od wrzucania na Twittera zdjęć ze swoim kochankiem, poskarżył się Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji na program „Jedziemy” Michy/Michała Rachonia, że ten pokazał, jak „celebryta” Jaro/Jarosław Jakimowicz zerwał tęczową flagę umieszczoną obok polskiej. To „dramatyczny zamach” – zagrzmiał „aktywista” Bart na to, co dla niego (gwoli ścisłości napisał o sobie w liczbie mnogiej: „nas”) „jest ważne”, czyli na tęczową „flagę”, którą Jaro ośmielił się nazwać „gównem”. Urażony tymże żąda „decyzji nakładającej odpowiednią karę pieniężną” i ostrzega, że będzie/będą „także zawiadamiać Komisję Europejską, jeżeli uprawniony organ, czyli przewodniczący KRRiT, nie będzie odpowiednio reagował na takie sytuacje”. Nie wiem, co na to „organ” w osobie Wita/Witolda Kołodziejskiego, bo sprawa świeża.
