Trójpodział władzy zdeptany, ale „uśmiechnięty”Trójpodział władzy zdeptany, ale „uśmiechnięty”. O eksperymencie dziennikarza Klausa Bachmanna

Co tam przepisy i zasady, ważne jest to, co uważa władza, jej akolici, media i gadające głowy. Rządzący korzystają z przywilejów, które w ich mniemaniu im przysługują, jednak od nikogo ich nie otrzymali.
Współczesna Polska tanecznym krokiem odchodzi od demokracji w kierunku prawdy objawionej. Co tam przepisy i zasady, ważne jest to, co uważa władza, jej akolici, media i gadające głowy.
Przejęcie siłą mediów i Prokuratury Krajowej, nękanie takich instytucji, jak Krajowa Rada Sądownictwa, Narodowy Bank Polski czy Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji znakomicie ilustruje politykę, która ignoruje fundamentalne zasady demokratycznego państwa prawa. Konstytucja stanowi o trójpodziale władzy, porządkując relacje między władzą wykonawczą, ustawodawczą i sądowniczą, ale te dwie pierwsze uznały, że po co oglądać się na sądy i trybunały, gdy jedynym wyznacznikiem są ich opinie, wola i wizja rzeczywistości. Rządzący korzystają z przywilejów, które w ich mniemaniu im przysługują, jednak od nikogo ich nie otrzymali. Obywatele w wyborach dali obozowi władzy 242 mandaty, a ta zachowuje się, jakby miała większość konstytucyjną, całkowicie pomijając obowiązujące zapisy konstytucji oraz wyroki sądów. Najpierw ponad wyrokami Trybunału Konstytucyjnego postawili uchwałę Sejmu, a teraz uchwałą Rady Ministrów postawili rząd ponad wyrokami Sądu Najwyższego.
