To nie jest czas na „Bążurów”. Dla Niemców to koszmar
To nie jest czas na „Bążurów”. Świat potrzebuje liderów. "Dla Niemców Nawrocki to prezydent z najgorszych koszmarów"

Niemiecki historyk Ackermann trafnie porównał Nawrockiego i Vance’a i niewątpliwie wzmógł czujność Berlina. Uświadomił, że nie będą mieli do czynienia z kimś łatwym w tresurze, z kimś, kto będzie składał hołdy jak Adam Bodnar czy Radosław Sikorski.
W niespokojnych czasach świat potrzebuje wyrazistych liderów, ludzi z krwi i kości. Takich jak Trump, Vance, Meloni, Nawrocki.
Już pół roku przed wyborami Karola Nawrockiego, wówczas jeszcze kandydata na kandydata, porównywano do amerykańskiego wiceprezydenta elekta J.D. Vance’a. Podobieństwa nasuwały się same. Obaj wysocy, mierzący 1,88 m (Vance o 2 cm wyższy), potężnie zbudowani niemal równolatkowie – urodzony w 1983 r. Nawrocki o rok starszy, z młodymi małżonkami (rocznik 1986), obaj ze środowisk niepredestynujących do wielkich karier, a wręcz mogących być przeszkodą. Te więzy pokoleniowe mogą się okazać szczególnie cenne, gdyby Vance wygrał wybory prezydenckie w 2028 r. Pewnie oglądali te same filmy na kasetach VHS, słuchali podobnej muzyki, w tym samym czasie wchodzili w świat spraw dla dorosłych, mieli podobnych bohaterów sportowych – choć Vance pewnie nigdy nie zrozumie pasji do piłki nożnej i doświadczeń kibica gdańskiej Lechii, ale tematów do rozmów pozapolitycznych – takich, które budują relacje osobiste – im nie zabraknie.
