Teksas kontra USA, czyli scenariusz na wojnę domową
Teksas kontra USA, czyli scenariusz na wojnę domową. Powodem wielkiego konfliktu jest koszmarna polityka imigracyjna rządu

O tym, jak wielka jest skala nielegalnej imigracji, mówi przyjęta przez Izbę Reprezentantów rezolucja, potępiająca prezydenta Bidena i jego rząd.
Gdyby chodziło o dwa różne państwa, z pewnością mówilibyśmy o groźbie wybuchu wojny albo co najmniej starcia militarnego. Ot, jest punkt zapalny, jakiś teren przygraniczny, do którego kraje zgłaszają roszczenia i konflikt zbrojny gotowy. Tak jest i w tym przypadku.
Oto 4,5-km odcinek Rio Grande, płynącej wzdłuż granicy z Meksykiem i przez teksaskie miasteczko Eagle Pass. Płytka w tym miejscu rzeka ściąga nielegalnych imigrantów, którzy tysiącami przeprawiają się na drugą stronę – do Stanów Zjednoczonych. Wobec bierności władz federalnych Teksas postanawia sam bronić swej granicy, więc rozciąga tam zasieki i drut żyletkowy. Na to reaguje Waszyngton oraz funkcjonariusze federalnego Urzędu Ceł i Ochrony Granic (Custom and Border Protection), demontują przeszkody, tną druty i zwijają zasieki. W odpowiedzi gubernator Teksasu Greg Abbott wysyła do Eagle Pass odziały Gwardii Narodowej, czyli ochotniczej formacji wojskowo-policyjnej, która działa w całej Ameryce, ale lokalnie podlega władzom stanów. Te w ramach operacji Lone Star (Samotna Gwiazda) przeganiają służby federalne, przejmują kontrolę nad odcinkiem granicy i na powrót instalują bariery.
