Święta rodzina zastępcza. Wzór dla Polaków i świata
Święta rodzina zastępcza. Św. Józef wychowywał nie swoje dziecko. Czy dociera do nas prawda?

Zdarzyło się nam kiedyś spędzić święta Bożego Narodzenia za granicą, u obcych, skądinąd bardzo sympatycznych ludzi...
Zdarzyło się nam kiedyś spędzić święta Bożego Narodzenia za granicą, u obcych, skądinąd bardzo sympatycznych ludzi. Świąteczna iluminacja domu była imponująca: migające renifery, mikołaje, sople i gwiazdki robiły wrażenie! Z głośników dobiegały skoczne dźwięki znanej piosenki „Jingle bells”. Na szczęście moja żona zabrała ze sobą opłatek, bo gospodarzom w natłoku przygotowań jakoś to umknęło. Po błyskawicznych życzeniach (pan domu był głodny jak wilk) wszyscy zasiedliśmy do suto zastawionego wigilijnego stołu odzwierciedlającego najbardziej wyrafinowane gusta kulinarne: od specjałów kuchni tajskiej, japońskiego sushi, sajgonek, krewetek i pizzy hawajskiej po smakołyki vege.
Dzieci nie mogły się już doczekać wynajętego w profesjonalnej firmie mikołaja, by móc jak najszybciej, na osobności, cieszyć się prezentami. Pan domu dwoił się i troił, by w kieliszkach nikomu nie zbrakło cytrynówki, wina czy whisky. Przyniósł nawet gitarę, byśmy mogli zaintonować wspólnie jakąś kolędę, ale po pierwszej próbie odłożyłem instrument. Grając świąteczne koncerty, przywykliśmy, że wraz z nami zawsze śpiewa cała sala czy kościół. Pod błahym pretekstem wymknęliśmy się wraz z żoną z imprezy. Ubierając się w przedpokoju, usłyszałem skwitowaną salwą śmiechu deklarację jednego z podchmielonych gości, który oświadczył, że nie wierzy w trupa na krzyżu!
