Suwerenizm. Relacje z USA to dla nas opcja najlepsza z możliwychSuwerenizm. Elity samolubne, niedojrzałe i głupie nie są w stanie sprostać trudnym czasom

Donald Tusk przez osiem lat swoich poprzednich rządów realizował plan zwijania polskiego państwa, zmniejszenia liczebności naszej armii, likwidacji garnizonów i dywizji w Polsce Wschodniej. Teraz robi to samo.
Polacy uważają, że obowiązkiem Zachodu jest udzielenie nam bezwarunkowej pomocy w chwili rosyjskiego ataku. Polacy nie uważają, że naszym obowiązkiem jest bezwarunkowa pomoc zaatakowanej Estonii, Szwecji czy Finlandii. Skoro chcemy stałej obecności wojsk amerykańskich w Polsce, powinniśmy – również we własnym interesie – wysłać prewencyjnie nasze wojsko na Bornholm i do Estonii. „Nie wolno tego robić” – podburza naród agentura. Polacy powinni jednak toczyć wojnę poza terenem Polski, najlepiej na terenie Rosji, aby nie pozwolić, by Chełm stał się Irpieniem czy Buczą. Kto zabiega o bezpieczeństwo w konfrontacji ze stepową dziczą, musi ryzykować, a nie chować się w szafie.
Rosyjskie boty i rosyjska agentura wpływu w Polsce – oszczędźmy nazwisk tych pożytecznych idiotów, profesorów i polityków – wzmacniają naturalny strach, który budzi w Polakach zaangażowanie się w wojnę. Tyle że ta wojna już trwa i jesteśmy w nią zaangażowani. Kto chce pamiętać, ten pamięta płonące hale targowe, zagłuszanie sygnału GPS, naruszenia przestrzeni powietrznej przez wrogie samoloty, niszczenie kabli na dnie Morza Bałtyckiego. Rosjanie podpalają, niszczą, wystrzeliwują na teren Polski rakiety z głowicami bojowymi. Rozumieją zaś wyłącznie język siły. Wyłącznie.
