Spór o Ukrainę. "Wpływy rosyjskie w Chorwacji wzrosly"
Spór o Ukrainę. "Niestety, w ciągu ostatnich kilku lat wpływy rosyjskie w Chorwacji znacznie wzrosły"

Jeszcze przed rosyjskim atakiem Milanović nazwał Ukrainę „skorumpowanym państwem, które nie ma czego szukać w NATO”.
„Szkolenie ukraińskich żołnierzy w Chorwacji oznacza udział w wojnie. To jest granica, na której przekroczenie się nie zgodzę” – zapowiedział w zeszłym tygodniu prezydent Zoran Milanović (na zdj.), kontynuując serię wypowiedzi, w których demonstruje całkowity brak solidarności z Ukrainą.
Jeszcze przed rosyjskim atakiem Milanović nazwał Ukrainę „skorumpowanym państwem, które nie ma czego szukać w NATO”. Następnie, już po wybuchu wojny, stwierdził, że agresja Rosji została sprowokowana rozszerzeniem NATO. Po czym zrelatywizował rosyjską masakrę w Buczy, by w końcu powiedzieć, że wojna na Ukrainie nie jest aż tak brutalna, jak niektórzy twierdzą, i że lepiej byłoby, gdyby Ukraińcy złożyli broń, bo Rosjanie są za mocni.
