Śmiesznie już było. Niezadowolenie z polityki imigracyjnej
Śmiesznie już było. "Społeczne niezadowolenie z polityki imigracyjnej za Odrą odzwierciedla wzrost poparcia dla partii AfD"

Pod pręgierz krytyki dostała się niedawno dyrektorka szkoły w Berlinie, która ośmieliła się wygarnąć, że na 103 pierwszoklasistów z pięciu klas tylko słownie jeden uczeń pochodzi z niemieckiej rodziny.
Chodzi sobie po Berlinie roześmiany Murzyn, pardon, uchodźca o ciemnej karnacji.
Właśnie wrócił z wypadu do swej afrykańskiej ojczyzny. „Taka tam bida z nędzą, a tu? Masz wszystko, robić nie musisz, z socjalu stać cię nawet na takie urlopy…” – myśli sobie i uradowany, że tak mu dobrze, łapie za rękaw jakiegoś przechodnia, żeby wyrazić swą wdzięczność: „Dziękuję wam, Niemcom, że…” – ale zagadnięty mu przerywa: „Daj spokój, jestem z Albanii!”. Gdy nagabuje kolejnych, słyszy: „Coś pan, ja z Syrii”, „z Jemenu”, „…Afganistanu” itd. Wreszcie zaczepia staruszkę: „Może pani jest Niemką?” – pyta. – Niee, Turczynką. – To gdzie u diabła są wszyscy Niemcy? Na to staruszka, zerkając na zegarek: – No, pewnie w pracy…”.
