„Rzyg, rzyg, wymiot”. To ja, UEFA„Rzyg, rzyg, wymiot”. "Oficjalnie Ukrainki nie podają Rosjankom ręki po meczu, prywatnie świetnie się z nimi bawią"

Wydawało się, że światowa federacja futbolowa – FIFA – organizując najbardziej komercyjny mundial (zresztą w prymitywnym wydaniu) w historii, firmując fatalne sędziowanie promujące faworytów, odwołując czerwoną kartkę dla zawodnika gospodarzy, bo tak chciał prezydent USA, i wskazując na sędziego finału kontrowersyjnego arbitra, którego główną zaletą okazuje się to, że jest rodakiem (Słoweńcem) pierwszej damy państwa gospodarza tegoż finału, sięgnęła dna. Nic bardziej mylnego. Usłyszeliśmy bowiem głośne pukanie od dna i głos: „To ja, UEFA”.
Federacja europejska nie chciała być gorsza w psuciu piłki nożnej niż ta globalna. Oto bułgarscy kibice zrobili taką zadymę na wyjazdowym meczu ich klubu CSKA Sofia w Irlandii Północnej, że dzieciaki, małe „Ajrysze”, musiały uciekać z trybun na murawę. I UEFA natychmiast, bo już po pięciu dniach, wymierzyła klubowi spod Witoszy karę 50 tys. euro plus koszty naprawy obiektu, plus 5 tys. euro dla jednego z bułgarskich oficjeli. Źle? Ależ dobrze. Tylko że nie lubię podwójnych standardów i oceanu eurodziałaczowskiej hipokryzji. Ta sama UEFA trzy miesiące (!) – a nie pięć dni, jak teraz – zwlekała z decyzją o ukaraniu izraelskiego klubu Maccabi Hajfa za wywieszenie transparentu odnoszącego się do Polaków, z napisem „Mordercy od 1939” na meczu z Rakowem Częstochowa. Poza szmatą oskarżającą nas o mordowanie Żydów kibice z Izraela zaprezentowali lalkę przybraną w polską flagę i imitowali uprawianie z nią seksu. Po kwartale, a nie po kilku dniach, wymierzono im karę w wysokości… 30 tys. euro. Znacznie wcześniej polskiemu Rakowowi za ten sam dwumecz wlepiono grzywnę... wyższą (!), bo 40 tys. euro. Widocznie UEFA uważa, że Słowian trzeba karać szybko i ostro, ale istnieją dla nich nacje pod specjalną ochroną.
Nic mi nie wiadomo, aby Witold Gombrowicz uprawiał sporty czy specjalnie interesował się sportem. Ale akurat cytat z jego „Operetki” pasuje do tej sytuacji jak ulał. Bohater tego dramatu, Profesor, demonstruje, że mdli go na widok establishmentu i powtarza co chwilę: „Rzyg, rzyg, wymiot”. Nic dodać, UEFA, nic ująć. Rzyg.
I jeszcze wieści z innej oślej łączki. Dwie rosyjskie sportsmenki: tenisistka Kasatkina i łyżwiarka figurowa Zabijako wzięły ze sobą „ślub”. „Ceremonia” odbyła się w Grecji. Bawiły się na niej m.in. dwie tenisistki z Ukrainy: Kiczenok i Starodubcewa. Oficjalnie Ukrainki nie podają Rosjankom ręki po meczu, prywatnie – świetnie się z nimi bawią. Obecne były tam wśród 40 gości, głównie Rosjan, w tym tenisistek Andriejewej i Pawluczenkowej. Sprawa się wydała i obie Ukrainki złożyły samokrytykę w iście sowieckim stylu.
Tyle o ukraińskiej sportowo-politycznej schizofrenii. Cytat z Gombrowicza też tu pasi. Po prostu rzyg.
