Rewolucja Fedorowa. "Model rządów w powojennej Ukrainie"Rewolucja Fedorowa. "Polityczny Wunderplan Zełenskiego nie powiódł się jednak z co najmniej dwóch powodów"

Prosty plan Zełenskiego na wygranie nadchodzących wyborów prezydenckich zakończył się fiaskiem. Nie przekonał do rezygnacji ze startu faworyzowanego Wałerija Załużnego, a na horyzoncie pojawił się nowy rywal. Czy były minister obrony stanie do walki z obecnym prezydentem?
72 proc. Ukraińców nie popiera decyzji Zełenskiego o odwołaniu z funkcji ministra obrony Mychajła Fedorowa, młodego (35 lat) reformatora, ojca „wojny dronowej” i cyfryzacji pola walki. Komentatorzy polityczni mówią nawet o „nowym Majdanie” – tym razem kartonowym, bo ludzie protestujący od kilkunastu dni w ukraińskich miastach trzymają w rękach samodzielnie zrobione tablice ze swoimi żądaniami. Organizator demonstracji Dmytro Koziatynski, który wezwał ludzi, aby wyszli na ulice w obronie odwołanego ministra, w ub.r. organizował protesty po tym, jak Zełenski podjął próbę ograniczenia samodzielności specjalnej prokuratury walczącej z korupcją i odpowiedzialnych za to służb. Prezydent chciał w ten sposób chronić swoich najbliższych współpracowników uwikłanych w aferę Mindicza, czyli wielki skandal korupcyjny, który nie został jeszcze w pełni wyjaśniony i może obejmować – jak się powszechnie sądzi na Ukrainie – samą głowę państwa. Demonstrujący w 16 miastach wysunęli dwa żądania – odwołania z funkcji dowódcy sił zbrojnych gen. Ołeksandra Syrskiego (zostało spełnione) i przywrócenie na stanowisko ministra obrony Fedorowa oraz zapowiedzieli, że będą protestować do skutku.
Wiele wskazuje na to, że Zełenski wykreował problem, który może kosztować go reelekcję, a z pewnością odbije się na jego popularności. Już teraz prezydentowi ufa o 11 proc. mniej wyborców niż odwołanemu ministrowi.
Plan Zełenskiego
Obecny kryzys na Ukrainie zaczął się pod koniec maja, kiedy administracja prezydenta otrzymała wyniki tajnego badania opinii publicznej, z którego miało wynikać, że poparcie społeczne dla Zełenskiego zaczęło rosnąć po wielu miesiącach spadku. Kilkanaście dni później, w połowie czerwca, w jednej z podkijowskich rezydencji odbyło się spotkanie, na którym rozmawiano o planach zorganizowania na Ukrainie wyborów prezydenckich, najprawdopodobniej w listopadzie br. Pomysł otoczenia Zełenskiego i samego prezydenta był prosty. Wykorzystując poprawiającą się sytuację na froncie i coraz wyraźniejszą perspektywę zakończenia wojny – bo o negocjacjach mówi się i pisze coraz więcej – a także ustabilizowaną perspektywę pomocy finansowej z Zachodu, zorganizować wybory przed zimą, bo kampania wyborcza będzie co najmniej tak trudna jak poprzednia. Zełenski powinien wygrać – oczywiście jeśli nie będzie miał poważnych rywali i to głównie o nich rozmawiano podczas czerwcowego spotkania. Oprócz Zełenskiego wzięli w nim udział Wałerij Załużny i Kyryło Budanow, czyli dwaj główni do tej pory rywale prezydenta, którzy w świetle sondaży mieli szansę wygrać z nim w drugiej turze elekcji. Chodziło o to, aby przekonać ich – oferując stanowiska publiczne z funkcją premiera włącznie – do tego, aby zrezygnowali z ambicji wyborczych i otworzyli Zełenskiemu drogę do reelekcji.
